Narkotyki i polityka 2

Były oficer śledczy Federalnego Urzędu Lotnictwa (Federal Aviation Administration; w skrócie FAA) Rodney Stich jest autorem kilku oskarżycielskich książek:Defrauding America (Okradanie Ameryki),Unfriendly Skies(Nieprzyjazne niebo) i Disavow(Dezawuacja). Z biegiem lat stał się jednoosobową, demaskatorską izbą rozrachunkową – sumieniem Ameryki.

„Można by to tak ująć. Już mówiłem, że stałem się punktem odniesienia dla wszystkich demaskatorów” – stwierdził Stich w niedawno udzielonym wywiadzie. – „Jednym z nich był Richard Taus, który przez dziesięć lat pracował w FBI. W czasie pracy pod nadzorem dyrektora FBI, Luisa Freeha, nad aferą narkotykową Pizza Connection natknął się na dowody wskazujące na związki CIA ze zorganizowaną przestępczością na terenie Nowego Jorku. Kolejny z nich, były zastępca komendanta Nowojorskiego Departamentu Policji, Jimmy Rothstein, również odkrył, że CIA współpracowała z nowojorskim podziemiem przestępczym przy rozprowadzaniu narkotyków. Obaj ucierpieli z powodu odwetu”.

DEMASKATOR Z FBI, RICHARDM. TAUS

„Pisano niepochlebne raporty o ich pracy lub kierowano przeciwko nim fałszywe oskarżenia, jak to miało miejsce w przypadku Richarda Tausa” –twierdzi Stich. –„Obecnie jest on w więzieniu i będzie tam przez następne 80 lat, jeśli nie zrobimy czegoś w tej sprawie. Richard Taus to pilot z wojny wietnamskiej z wysokimi odznaczeniami wojskowymi. Ma na swoim koncie wiele pochwał i wyróżnień. Był podpułkownikiem Gwardii Narodowej w regionie Nowego Jorku i jednocześnie pilotem helikoptera. Był również agentem FBI. Kiedy był w Wietnamie, doniósł o handlu narkotykami prowadzonym przez CIA za pośrednictwem linii lotniczych Air America. Kiedy informacja o tym dotarła do Kongresu, do Wietnamu wysłano jednego z kongresmanów, aby sprawdził te doniesienia na miejscu. W jednym z samolotów Air America, który zmuszono do lądowania, odkrył 2 000 funtów[908 kg] narkotyków. Taus był w helikopterze i udał się szybko na miejsce, aby pomóc załodze. Przyleciawszy na miejsce dowódca jego załogi widział te narkotyki na pokładzie samolotu. Po powrocie do bazy Taus złożył w tej sprawie raport. Kongresmanowi powiedziano, że te narkotyki były do użytku własnego załogi a nie na sprzedaż”.

„2000 funtów?” – pyta dalej Stich. – „Pewnie zażywają je do dzisiaj”.

A w jaki sposób Taus stał się ofiarą CIA?

„Załatwili go tak samo, jak pozostałe dwa moje źródła: Jimmy’ego Rothsteina i pewnego członka mafii w Nowym Jorku, który pracował również dla CIA jako płatnik. Rozmawiałem z jego córką na ten temat”.Chodzi tu o Dee Ferdinand, córkę wysoko postawionego mafioza, Alberta Carone’a.

„Urodzona i wychowana w mafijnej rodzinie oraz zaprzyjaźniona z szefami mafii, Dee była wielce pomocna w wyjaśnianiu złożonych zależności między mafią i CIA. Wytłumaczyła, na czym polegała działalność jej ojca, jako płatnika CIA. Zajmował się on przekazywaniem pieniędzy między rodzinami mafijnymi w Nowym Jorku, New Jersey i Pensylwanii, CIA oraz Mossadem, a także opłacaniem pracowników Nowojorskiego Departamentu Policji”.

Szef mafii Sam „Momo” Giancana zwykł mawiać: „Paczka i Agencja są jak dwie strony tej samej monety”.„Paczka” to oczywiście mafia, zaś „Agencja” to CIA.

„Nieoczekiwanie oskarżono Tausa o stosunki z «małymi chłopcami»” – powiedział Stich. – „Nie wydaje mi się, aby były jakieś trudności ze znalezieniem małych chłopców, którzy zgodziliby się zeznawać przeciwko niemu, zwłaszcza kiedy ich rodziny są zagrożone oskarżeniem”.

Więc Taus trafił do więzienia pod fałszywym zarzutem pedofilii lub inaczej molestowania seksualnego dzieci?

„Tak”– potwierdza Stich. –„Najpierw federalni wysuwają oskarżenie przeciwko niemu i, jak stwierdził Ted Gunderson, były główny agent specjalny FBI z rejonu Los Angeles, nie stanowi to przestępstwa wmyśl prawa federalnego. Federalni zrobili to tylko po to, aby usunąć Tausa z obiegu, ponieważ Bush starał się o reelekcję i był zamieszany w niektóre z tych szalbierstw. Potem, kiedy już Taus został usunięty z czynnej służby w FBI, sprawę przejął stan Nowy Jork. W tym przypadku jego sprawa nie wyglądała najlepiej, ponieważ jest to przestępstwo stanowe. Gdyby to było przestępstwo federalne, łatwiej byłoby udowodnić odwet za doniesienie o korupcji wysoko postawionych urzędników federalnych”.

 DEMASKATOR Z DEPARTAMENTU POLICJI W LOS ANGELES POTWIERDZA PROWADZENIE HANDLU NARKOTYKAMI PRZEZ CIA I MAFIĘ

W swoim zeznaniu przed Specjalną Komisją Senacką ds. Służb Specjalnych, były funkcjonariusz Departamentu Policji w Los Angeles, Michael C. Ruppert, stwierdził:

„Misje «Amadeus» są jedynym i najważniejszym rezultatem prac dochodzeniowych, innym niż moje własne doświadczenia, którym muszę uzupełnić wyniki tego śledztwa. Moje badania dotyczące «Amadeusa» ujawniły szczegóły życia Alberta V. Carone, emerytowanego detektywa nowojorskiej policji, który w chwili śmierci spowodowanej «chemicznym zatruciem o nieznanej etiologii» [rak made in CIA?] był w randze pułkownika rezerwy armii amerykańskiej”.

W dalszej części swojego oświadczenia Ruppert powiedział: „Miałem w rękach jego osobisty notatnik adresowy. Znalazłem w nim telefony dyrektora CIA, Williama Caseya, wieloletniego tajnego agenta CIA zamieszanego w sprawy narkotykowe, Paula Helliwella, generała Richarda Stillwella i wielu innych osobistości CIA. Znalazłem tam również domowe adresy i numery telefonów wielu członków mafii, w tym szefa przestępczej rodziny Gambino, Pauly’ego Castellano, oraz innych znanych postaci z kręgu mafii.

Zanim zginął, Carone nie krył przed członkami rodziny mafijnej zaangażowania w handel narkotykami takich postaci jak Oliver North, Richard Secord, Elliot Abrams, George Bush, John Poindexter, Felix Rodriguez i Chi Chi Quintero, ale także ich udziału w morderstwach i torturach. Carone często wspominał o «Amadeusu» jako o parasolu CIA, pod którym kryło się zarządzanie pieniędzmi pochodzącymi z handlu narkotykami przy pomocy licznych banków na całym świecie. Wciąż istnieją niektóre zapisy bankowe i konta związane z Wyspami Bahama i Wyspami Normandzkimi. Opisał również operacje takich tuzów afery Iran-Contra, jak Rafael Caro Quintero i Miguel Angel Felix Gallardo. Po jego śmierci w roku 1990 pozostały jego zapiski, paszport i wiele innych śladów, które w pełni potwierdzają te przypuszczenia…”

„Dotychczas udało się nam uzyskać zapisane na taśmie magnetofonowej oświadczenia Jamesa Roberta Straussa [współpracownik Carone], że «Amadeus» to nikt inny jak sam George Herbert Walker Bush. Taśma ta jest ukryta w bezpiecznym miejscu i czeka na okazję, kiedy będzie można ją przedstawić obywatelom Ameryki…” (Szczegółowe informacje na temat biuletynu Rupperta zatytułowanego From the Widerness znajdują się w bibliografii na końcu tego artykułu).

 DEMASKATOR Z CIA, STEPHEN CRITTENDEN

Jedną z korzyści wynikającychz opublikowania książki Rodneya Sticha Defrauding America jest uwolnienie z więzienia byłych federalnych agentów, demaskatorów, a w szczególności Stephena Crittendena, szefa firmy Crittenden Air Transport (Transportowe Linie Lotnicze Crittendena) i tajnego współpracownika CIA.

„Crittenden przez 16 lat kierował linią lotniczą CIA” – powiedział Stich. – „Przerzucał narkotyki dla CIA i przekazał mi zaprzysiężone oświadczenie na ten temat. Po pewnym czasie miał dosyć tego procederu i zamknął tę linię lotniczą. Miał samoloty C-130 na całym świecie, a najwięcej na Dalekim Wschodzie. CIA oczywiście nie podobało się to i ostatecznie wysunięto przeciwko niemu fałszywe oskarżenie, w rezultacie którego został uwięziony. Poskarżył się swojemu przełożonemu z CIA, który w odpowiedzi oświadczył mu: «Trzymaj gębęna kłódkę, to wkrótce cię z tego wyciągniemy». Wcale nie zamierzali go wyciągnąć. Kiedy po pięciu latach pobytu w więzieniu nadszedł czas jego zwolnienia, wystąpili z nowym oskarżeniem, w wyniku którego mógł dostać następne 20 lat. Żądał tego Departament Sprawiedliwości. Mniej więcej w tym samym czasie skontaktował się ze mną, po czym wysłałem do Okręgowego Sądu w Phoenix w Arizonie pismo podpisane «przyjaciel sądu», do którego dołączyłem zaprzysiężone zeznanie Crittendena opisujące w szczegółach prowadzony przez niego handel narkotykami oraz szkic rozdziału o Crittendenie, który miał się znaleźć w mojej następnej książce[chodzi o kolejne wydanie Defrauding America]. W czasie przesłuchania sędzia kazał wyjść wszystkim z sali posiedzeń i złożył Crittendenowi propozycję: «Albo wyprzesz się tego zeznania, albo pójdziesz na 20 lat do więzienia». Crittenden wyparł się go i wyszedł na wolność. Zaraz potem dostałem jednak od niego nowe zaprzysiężone zeznanie, w którym potwierdził wszystko, co wcześniej powiedział. To jeden z tych, którym udało się wyrwać z łap prześladowców”.

CO ROBIĆ, A CZEGO NIE ROBIĆ – RADY DLA DEMASKATORÓW

Mając duże doświadczenie jako demaskator, Rodney Stich ma kilka rad dla potencjalnych demaskatorów.

„Nikt nie doświadczył więcej ode mnie” – stwierdza jednoznacznie. – „System jest zbyt skorumpowany, zaś zasada równowagi między resortami rządowymi nie działa. W Departamencie Sprawiedliwości i w sądach federalnych jest wielu skorumpowanych ludzi mających dojście do przedstawicieli rządu na poziomie stanowym. Dzięki temu są w stanie zniszczyć, praktycznie rzecz biorąc, każdego. Przy tak mocno zaangażowanych w operacje tuszowania prawdy mediach nie jest łatwo z tym walczyć. Nawiasem mówiąc, społeczeństwo wcale nie jest w tym zainteresowane. Na przykład w wyniku mojego naiwnego sposobu myślenia sprzed dwudziestu lat, kiedy wystąpiłemz pierwszą wersją Unfriendly Skies wydawało mi się, że społeczeństwo chce poznać prawdę, że znaczna jego część ma dość odwagi, aby mi pomóc. Niestety, tak nie jest, ponieważ społeczeństwo bardziej interesuje się trywialnymi sprawami, jak na przykład sport, zaś ci nieliczni, którzy wiedzą, o co chodzi, nie podejmują żadnych działań. Ta sytuacja coraz bardziej się pogarsza. W rządzie szerzy się korupcja. Jest ona tak rozpowszechniona, że praktycznie nie ma nikogo, kto by mógł się jej przeciwstawić. Ponieważ to zależy od społeczeństwa, które nie jest tym zainteresowane, przeto można o tym zapomnieć”.

Chyba na to zasługujemy, skoro nie słychać głosów oburzenia?

„Jestem pewien, że większości tej korupcji by nie było, gdyby społeczeństwo nie było tak nieoświecone i gdyby choć trochę się tym interesowało”– odpowiada Stich. –„I być może, jak twierdzą niektórzy, sobie na to zasłużyło. Nie jestem pewien, czy się z tym nie zgadzam. Zawsze starałem się trzymać faktów. Nie interesują mnie teorie konspiracyjne ani żadne dalekosiężne zagadnienia. Staram się jedynie wyprowadzić przeciętnych ludzi ze stanu ignorancji, w którym i ja się znajdowałem, kiedy byłem pilotem linii lotniczych, podobnie zresztą jak większość pozostałych pilotów, i uświadomić im potworną korupcję, która opanowała rząd, i która w tragiczny sposób wpływa na życie wielu niewinnych Amerykanów, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, że są jej ofiarami, ponieważ media wykonują brudną robotę chowając wszystko za zasłoną milczenia”.

 KATASTROFA LOTU TWA 800 I TUSZOWANIE JEJ OKOLICZNOŚCI

Było wiele spekulacji na temat przyczyny katastrofy samolotu TWA1 lot nr 800. Będąc specjalistą w dziedzinie bezpieczeństwa lotów i oficerem śledczym Federalnego Urzędu Lotnictwa, Rodney Stich zebrał na własna rękę dowody dotyczące tej katastrofy i tuszowania związanego z nią skandalu, który miał potem miejsce. Oto część jego spostrzeżeń i wniosków:

„To bezprecedensowy przypadek dezinformacji i tuszowania prawdy przez NTSB [National Traffic Safety Board – Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu] i Departamentu Sprawiedliwości w historii lotnictwa”– mówi Stich.

– „W swojej książce Unfriendly Skies przedstawiam wiele innych udokumentowanych przypadków tuszowania przez NTSB poważnych uchybień.W sprawie katastrofy samolotu TWA, lot nr 800, jest prawie 200 świadków, którzy zeznali, że widzieli ślad pocisku, włącznie z pewną osobą, którą można z powodzeniem uznać za eksperta w dziedzinie śladów pocisków. Jest to pilot helikoptera, który wystartował z Long Island 2 w Nowym Jorku. W chwili gdy pocisk wznosił się do góry, był skierowany twarzą w stronę oceanu. Widział tysiące pocisków rakietowych, które wystrzeliwano w Wietnamie, włącznie z tymi, które kierowano w jego stronę, w związku z czym wie, jak wygląda ślad (smuga) pocisku. Według niego «była to cienka smuga wznoszącego się pocisku, i pierwsza eksplozja była typowa dla wybuchu tego rodzaju pocisku, różniła się wyraźnie od eksplozji zbiorników». Dopiero potem nastąpił wybuch zbiorników – był zupełnie innego koloru”.

W tym momencie sprawa zaczyna się komplikować, ponieważ w obieg puszczono fałszywą historię spreparowaną przez agentów CIA, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od rzeczywistych faktów.

„Komentując relacje ludzi, którzy widzieli smugę po pocisku, FBI twierdziło, że to było paliwo wyciekające z uszkodzonych zbiorników, które uległo zapłonowi” – ciągnie swoją opowieść Stich. –„W rzeczywistości to nie była cienka smużka, ale potężna kula ognia! I FBI myśli, że ktoś w to uwierzy. Potem w tę sprawę zaangażowała się CIA. To doprawdy niespotykane, aby CIA angażowała się w dochodzenie dotyczące katastrofy. CIA jest w posiadaniu animowanego nagrania wideo, które pokazano w telewizji, aby dowieść, że w trakcie lotu samolotu wybuchł środkowy zbiornik paliwa. Brzmi to podobnie do wersji o «magicznej kuli», która rzekomo zabiła JFK3. Ta słynna kula wykonała w ciele Kennedy’ego skręt o 180stopni. Tę teorię zawdzięczamy Arlenowi Specterowi, obecnemu senatorowi z Pensylwanii. Historia CIA jest jeszcze lepsza, bowiem utrzymuje ona, że samolot wspiął się po eksplozji jeszcze kilka tysięcy stóp w górę. Za dochodzenia w takich przypadkach z mocy prawa odpowiada NTSB. Jak podał magazyn Aviation Week & Space Technology, w czasie przesłuchania prowadzonego przez NTSB 8 grudnia FBI oznajmiło NTSB, że nie wolno jej pozwolić, aby ktokolwiek zeznał lub w jakiekolwiek sposób napomknął o pocisku rakietowym”.

Znowu mamy do czynienia z tuszowaniem prawdy. Polityczni kryminaliści znowu biorą górę nad bezpieczeństwem pasażerów.

„To jeden z przykładów blokowania NTSB przez CIA i FBI” – kontynuuje Stich. – „Jaki mógł być powód tuszowania tej sprawy? FBI i CIA zaangażowały się w owym czasie w negocjacje z afgańskimi rebeliantami.Rebelianci chcieli oddać bezpłatnie Stanom Zjednoczonym od 30 do40 pocisków ziemia-powietrze w zamian za uwolnienie z więzienia syna jednego z ich przywódców. Trafił on do niego na podstawie oskarżenia o stosunkowo niewielkie przestępstwo narkotykowe. Rebelianci mieli jeszcze wtedy ponad sto pocisków Stinger, które pozostały im po wojnie z ZSRR. Dostarczyli numery seryjne Stingerów, które posiadali, i okazało się, że są one prawdziwe. CIA, FBI i Departament Sprawiedliwości prowadzili negocjacje, zaś jednym z głównych negocjatorów był jeden z moich przyjaciół, były agent CIA, Ron Rewald. To od niego dostałem dokumenty w tej sprawie. Będąc w więzieniu spotkał człowieka, którego w roku 1995 poznał w Honolulu. I teraz CIA miało kłopoty z prowadzeniem negocjacji”.

 

W tym momencie Stich zrobił ironiczną uwagę: „Być może interesowało ich bardziej, aby rakiety dostały się w ręce terrorystów, przynajmniej tak to wygląda na podstawie tego, co wiemy. Wiadomo, że terrorystom bardzo zależało na rakietach”.

To prowadzi do podejrzenia, które każdego może przyprawić o palpitację serca. Co jeśli to prawda?

„Jeśli ten samolot został zestrzelony, wówczas znakomicie uzasadniłoby to istnienie CIA” – powiedział Stich. – „To prawie tak jak w przypadku wojny w Zatoce Perskiej. Jeśli brak solidnego przeciwnika, wynosi się pod niebiosa Saddama Husajna, aby uczynić go w oczach Pentagonu łakomym kąskiem”.(Tak na marginesie…Według Johna Loftusa z San Francisco kalifornijska firma Bechtel Corporation jest odpowiedzialna za budowę fabryk trującego gazu dla Saddama Husajna. To nie ironia, kiedy się mówi, że Stany Zjednoczone – jak to wykazał badacz historii Antony C. Sutton– kontynuują tworzenie„najlepszego wroga, jakiego można wykreować za pieniądze”. Najpierw były to hitlerowskie Niemcy, potem Związek Radziecki, a w bliższych nam czasach czerwone Chiny, do których następuje masowy transfer technologii. To strategiczne wzmacnianie przyszłych„wrogów” stanowi część od dawna praktykowanej, już niemal historycznej, tradycji).

„Tak więc mamy solidne dowody na to, że Stanom Zjednoczonym zaoferowano rakiety i że ta oferta została odrzucona, przy pełnej świadomości, że dostaną się one w ręce terrorystów. Te rakiety zostaną wcześniej czy później użyte” – konkluduje Stich. – „To znacznie solidniejszy dowód od wielu powodów katastrof, jakie NTSB udało się podać w przypadku wielu katastrof lotniczych. Także tuszowanie tej sprawy przez FBI, naciski wywierane na świadków – to chyba wystarczy, aby poważnie zastanowić się nad intencjami FBI”.

WZLOT I UPADEK ASA ATUTOWEGO CIA, RONA REWALDA

Kim jest ów były as CIA Ronald Rewald? To kolejny międzynarodowy hochsztapler i zarazem bohater kolejnej książki Sticha,Disavow (Dezawuacja). „Dezawuacja” oznacza tu: „Jeśli się spaliłeś, koleś, to licz tylko na siebie”.

Rewald zadawał się z trzęsącymi światem i prowadził życie światowca. Był właścicielem posesji na Hawajach o wartości 2 milionów dolarów. Limuzyna z szoferem w liberii zabierała go codziennie do pracy. Od czasu do czasu grywał w polo z sułtanem Brunei – podobno najbogatszym człowiekiem świata.

Miał jednak Rewald pewien ciemny sekret: był parawanem CIA. Już jako student był informatorem tej agencji, kiedy to pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych szpiegował takie „wywrotowe” organizacje, jak SDS (Students for Democratic Society – Studenci na Rzecz Demokratycznego Społeczeństwa).

Pełniąc później rolę przewodniczącego BBRDW(Bishop, Baldwin, Rewald, Dillingham i Wong) – międzynarodowego towarzystwa inwestycyjnego służącego za parawan dla CIA – sądził, że jest bezkarny. Lecz wkrótce nastał czas zdrady.

Dziś, po spędzeniu w więzieniu dziesięciu lat, odrzucony przez CIA Rewald wciąż pozostaje banitą.

Według Sticha BBRDW była firmą, która w całości należała do CIA. Założono ją w roku 1979 i była finansowana przez CIA przez tych samych wysoko postawionych ludzi, którzy stanowili trzon Banku Nugan Hand.

Bank Nugan Hand to oczywiście okryta niesławą australijska „pralnia” pieniędzy wykorzystywana przez CIA do upłynniania dochodów uzyskiwanych z handlu narkotykami pochodzących z południowo-wschodniej Azji.

„CIA używała BBRDW w charakterze przykrywki” – pisze Stich w Defrauding America –„która przybrała tym razem postać międzynarodowej spółki inwestycyjnej zatrudniającej 120 pracowników w szesnastu krajach, w tym w Hong Kongu, Indiach, Indonezji, Tajwanie, Nowej Zelandii, Singapurze, Brazylii i Chile. To personel CIA otworzył i prowadził te rozrzucone po całym świecie biura”.

Kiedy reporter z Honolulu ujawnił rzeczywisty charakter jego pracy, Rewald był całkowicie zaskoczony. Pracując od czasów studenckich dla CIA, wierzył, że stanie ona po jego stronie, ale jak się okazało, był w błędzie.

Książkę Disavow powinien przeczytać każdy, kto kiedykolwiek nosił się z zamiarem podjęcia pracy w jednej z tak zwanych agencji „wywiadowczych”(CIA, DIA, NSA, FBI, ONI etc.). Podobnie jak złodzieje, również szpiedzy nie przestrzegają żadnych zasad.

W Disavow Stich opisuje globalną politykę realną – ważne interesy państwowe: handel narkotykami, pranie brudnych pieniędzy, kupywanie wyborów. Są to dziedziny, w których CIAjest ekspertem i nie ma sobie równych na świecie.

Ronald Rewald boleśnie doświadczył na własnej skórze wdzięczności CIA. Jeśli kiedykolwiek napisze swoją autobiografię, powinien zatytułować ją Byłem chłopcem na posyłki CIA.

 TUSZOWANIE „PAŹDZIERNIKOWEJ NIESPODZIANKI”

Tak, chodzi o Wirginię, to była rzeczywiście „Październikowa Niespodzianka” („October Surprise”). Jej tuszowanie trwa do dzisiaj w typowy dla światowego kartelu mediów sposób – poprzez ignorowanie.

Stich poświęcił temu przestępstwu i jego tuszowaniu w Defrauding America cały rozdział. Dowody są oczywiste. Kiedy George Bush manipulował kryzysem irańskim powstałym w wyniku wzięcia przez Iran obywateli amerykańskich jako zakładników, aby umożliwić Ronaldowi Reaganowi wygranie wyborów z ówczesnym prezydentem, Jimmym Carterem, doszło do obrzydliwego pogwałcenia Konstytucji Stanów Zjednoczonych, które do dziś nie spotkało się ze stosowną karą.

Krótko mówiąc, chodziło o doprowadzenie do upadku prezydenta Cartera i wyboru Reagana. Drużyna Reagan-Bush przyrzekła Irańczykom sprzęt wojskowy wartości kilku miliardów dolarów oraz 40 milionów dolarów w gotówce jako łapówkę w zamian za uwolnienie zakładników natychmiast po wyborach w roku 1980.

Te fakty potwierdził jeden z informatorów Sticha, Gunther Russbacher, pilot samolotów BAC-111 i SR-71, który przewoził nimi George’a Busha na rozmowy z Irańczykami w Paryżu.

„Media rządowe usiłowały zdyskredytować demaskatorów CIA, którzy mieli dowody na zaistnienie operacji «Październikowa Niespodzianka»…” – pisze Stich.

„Dowody na «Październikową Niespodziankę» wymagały postawienia w stan oskarżenia prezydenta George’a Busha i wystąpienia z formalnym oskarżeniem o popełnienie przestępstwa przeciwko znaczącym osobistościom z resortu legislacyjnego, prawnego i wykonawczego rządu federalnego. Jeszcze nigdy w historii Stanów Zjednoczonych nie było tak poważnego przestępczego spisku kontrolowanego przez Biały Dom i skierowanego przeciwko obywatelom USA…”

 IRAN-CONTRA I OLIVER NORTH

Czy as CIA i narkotykowa osobistość, Oliver North, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego4, został nagrodzony za swoje milczenie?Fakty mówią same za siebie.Były instruktor pilotażu i demaskator Terry Reed, współautor Compromised (Uzgodniony), twierdzi niedwuznacznie, że jego prowadzącymz ramienia CIA był Oliver North, który używał pseudonimu „John Cathey”.

„Brzydka strona związków z aferą Contra była starannie ukrywana przed amerykańską opinią publiczną przez usłużne wobec establishmentu i kongresu media” – pisze Stich. – „Oliver North i inni zamieszani w działalność związaną z Contra usiłowali przybrać się w szatę humanitaryzmu. Próbowano przedstawić zaangażowanie USA w Nikaragui jako akcję o charakterze humanitarnym, której celem było udzielenie pomocy ciemiężonym ludziomw ich walce z komunizmem. Ale reprezentująca amerykańskie społeczeństwo CIA sprzedawała tam broń w zamian za narkotyki. Samoloty transportujące broń z USA do Ameryki Środkowej w drodze powrotnej często wyładowane były narkotykami. Uzyskanymi z ich sprzedaży pieniędzmi płacono za wysłaną broń”.

„CIA dostarczała broń nie tylko contrasom”– wyjaśnia dalej Stich – „ale z pomocą Izraela, handlarzy broni i innych elementów sprzedawała broń także sandinistom. Komentując to, jeden z funkcjonariuszy CIA oświadczył: «Jak inaczej moglibyśmy podtrzymać wojnę?»”

KŁAMSTWA I ZAPRZECZENIA CIA

„CIA ma w USA setki przedsiębiorstw-fasad…”– pisze Stich w Defrauding America – których jest właścicielem lub tajnym współudziałowcem. Są wśród nich… firmy prawnicze,instytucje o charakterze finansowym, takie jak banki i firmy maklerskie, firmy ubezpieczeniowe i linie lotnicze…CIA z łatwością przychodzi wypieranie się swojej wstydliwej działalności. Oprócz standardowej procedury, jaką jest kłamstwo, zaprzecza, że ma cokolwiek wspólnego z działalnością swoich fasadowych firm lub z danym kontraktowym agentem. Czynią to bezkarnie,ponieważ przedstawiciele Departamentu Sprawiedliwości kryją ich kłamstwa i korupcyjne operacje, przy cichej aprobacie prorządowych mediów i członków Kongresu”.

Oto jeden z przykładów? W nagłówku artykułu Associated Propaganda(Stowarzyszona Propaganda) – przepraszam, chciałem powiedzieć Associated Press5(Stowarzyszona Prasa) – z 19 grudnia 1997 roku czytamy niepokojące słowa: „CIA oczyszcza się z zarzutów o sprzedaż oczyszczonej kokainy w USA”. W dalszej części artykułu znajdujemy następujący komentarz: „Waszyngton (AP) – CIA nie znalazła żadnych dowodów świadczących, że jej pracownicy lub agenci współpracowali z sojusznikami nikaraguańskich Contras zamieszanymi w handel wysokiej jakości kokainą w Stanach Zjednoczonych – oświadczył w czwartek wysoko postawiony urzędnik tej agencji”.

Cytując Sticha: „…z łatwością przychodzi [im] wypieranie się swojej wstydliwej działalności. Oprócz standardowej procedury, jaką jest kłamstwo, zaprzeczają, że mają cokolwiek wspólnego z działalnością swoich fasadowych firm lub z danym kontraktowym agentem”.

Całość wieńczy – jak zwykł mawiać as CIA i strategiczny dziennikarz Gerald Posner – końcowe oświadczenie: „Sprawa zamknięta!” „Strategiczny dziennikarz” to bez wątpienia eufemistyczna nazwa jego rzeczywistego stanowiska w Agencji, które winno nazywać się „płatny łgarz”.

BANK LAVORO I IRAQGATE

W Defrauding America Stich umieścił cały rozdział na temat Banku Livoro i Iraqgate, czyli o wojnie w Zatoce Perskiej. W tym przypadku doszło nie tylko do prania mózgów obywateli amerykańskich przez rząd USA, CNN i inne środki masowego przekazu w celu akceptacji przez nich fałszywej wojny prowadzonej w imię idei George’a Busha, której na imię Nowy PorządekŚwiata, ale także do przetestowania eksperymentalnych szczepionek na anonimowych ludzkich królikach doświadczalnych w postaci amerykańskiego i brytyjskiego personelu wojskowego.

Stich odsłania kulisy działań administracji Busha, która wspierała umacnianie się reżymu Saddama Husajna, oczywiście na koszt amerykańskich podatników, pozwalając mu kupić chemiczną i biologiczną broń. Jaki był tego rezultat? Wojna w Zatoce Perskiej okazała się niczym innym, jak tylko starannie zaplanowaną operacją mającą na celu umożliwienie zarobienia wtajemniczonym ogromnych pieniędzy.

HANDEL NARKOTYKAMI PROWADZONY PRZEZ CIA I DEA

W jednym z najdłuższych rozdziałów Defrauding America Stich pisze: „W ciągu minionych czterdziestu lat wielu pilotów przyznało mi się, że przerzucali narkotyki pod nadzorem CIA, DEA 6 i wojska…Wykreowana przez CIA wojna wietnamska zapewniła logistykę umożliwiającą masowy transport narkotyków z azjatyckiego Złotego Trójkąta do Stanów Zjednoczonych. Z kolei, również będący dziełem CIA, konflikt w Nikaragui umożliwił masowe dostawy narkotyków ze Środkowej i Południowej Ameryki. Oba przedsięwzięcia przynosiły CIA dochody idące wmiliardy dolarów rocznie. To nie przesada, że CIA z premedytacją wywołała te konflikty, aby móc rozwijać swój handel narkotykami w Stanach Zjednoczonych. Nie jest również przesadzone przypuszczenie, że ta działalność może być częścią planu mającego na celu finansowe i moralne zrujnowanie Stanów Zjednoczonych”.

 OBSTRUKCJA PRAWA

W rozdziale dotyczącym korupcji wewnątrz rządu USA Stich pisze: „Jak to podałem w kolejnych wydaniach Unfriendly Skiesz roku 1978, 1980 i 1990, a następnie nieco szerzej w Defrauding America, w epicentrum tej korupcji znajdują się prawnicy i urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości i federalni sędziowie. Bez ich przestępczej działalności żadne z tych mających kryminalny charakter poczynań nie mogłoby mieć miejsca ani nie byłoby możliwe ich kontynuowanie. To samo dotyczy czołowych mediów i członków Kongresu”.

 TAJNY ZESPÓŁ DO MORDÓW POLITYCZNYCH

Jedną z najbardziej zdumiewających i budzących obrzydzenie rewelacji ujawnionych w Defrauding America jest SDS (Tajny Zespół Śmierci – Secret Death Squad) lub Zespół Eksperymentalnych Mordów (Experimantal AssassinationTeam) zarejestrowany oficjalnie w CIA jako MACSOGSDODV (Military Assistance Command Strategic Operational Group Special Detachment, Departament of Defence, Vietnam – Specjalna Grupa Operacyjna Wojskowego Posiłkowego Dowództwa Strategicznego Ministerstwa Obrony w Wietnamie).

Jak podaje Stich, jego informator Robert L. Freeman opisał mu całkowicie czarną (złożoną z murzynów) grupę morderców, wyszkoloną przez armię USA i przeznaczoną do super tajnej operacji, której celem była destabilizacja Wietnamu, Laosu i Kambodży.

„Freeman był jednym z 45 murzynów wyszkolonych przez wojska lądowe, marynarkę wojenną i Centralną Agencje Wywiadowczą do zabijania wskazanych celów, w tym również amerykańskich żołnierzy i doradców” – pisze Stich. – „Opisuje ze szczegółami, w jaki sposób poddawano członków tej grupy praniu mózgów, szkolono i uzbrajano, a następnie angażowano do wykonywania masowych morderstw w celu destabilizowania danego regionu, aby uzasadnić amerykańską interwencję. Freeman był dowódcą pięcioosobowego zespołu morderców, któremu prowadzący z CIA zlecili zabijanie wszystkich napotykanych po drodze ludzi i pozostawianie po sobie dowodów mających wskazywać, że tych morderstw dokonała druga strona. Freeman utrzymuje, że jego zespół kontynuował morderczy proceder przez wiele lat, zmiatając w niektórych przypadkach z powierzchni ziemi całe wsie”.

Stich włączył do Defrauding America supertajne dokumenty z roku 1963 i 1964, które potwierdzają zamordowanie prezydenta Południowego Wietnamu, NgoDinh Diema przez oddział Freemana. Tak więc CIA wynosi na trony swoich marionetkowych władców, a następnie morduje ich, kiedy okazują się już niepotrzebni.

Ale to jeszcze nie wszystko. Freeman posiada również solidne dowody na to, że jego zespołowi CIA wydało rozkaz mordowania amerykańskich POW(Prisoners of War – jeńcy wojenni) i jak jego zespół realizował to zadanie.

„Dokumenty te mają wystarczające potwierdzenia, aby można było uznać oświadczenie Freemana za wiarygodne” – twierdzi Stich. –„Rzecz nie w tym, że mordowanie amerykańskich GI7 na rozkaz Waszyngtonu to największa ze zbrodni, jaką kiedykolwiek popełniono na Amerykanach, ale w tym, że te zbrodnie mogłyby znaleźć zrozumienie u przeciętnego człowieka”.

 NARUSZENIE USTAWY O BEZPIECZEŃSTWIE PAŃSTWA

Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, Ustawę o Bezpieczeństwie Państwa (National Security Act8) z roku 1947 można uważać za podstawę zła opisywanego w książkach Sticha. Ustawa ta nadal zapewnia trudną do przebicia osłonę umożliwiającą członkom rządu aroganckie nadużywanie władzy – przede wszystkim Radzie Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Council), która działa na wątpliwej, jeśli chodzi o zgodność z Konstytucją Stanów Zjednoczonych, podstawie, podobnie zresztą jak tak zwane agencje „wywiadowcze”, takie jak CIA, NSA i NRO.

Zimno wojenny raison d’etre9 tych agencji zniknął w czarnej dziurze pozornej wojny ideologicznej – szwindlu pod nazwą „kapitalizm kontra komunizm”. Obecnie tylko oni pozostali jako ostatni bastion kryminalistów i skorumpowanych urzędników, którzy pod płaszczykiem tak zwanego „bezpieczeństwa państwa” przez lata prowadzili nielegalną działalność.

Podobnie jak stara gwardia sowieckiej nomenklatury i jej aparatczyków, te agencje i kierujący nimi bezimienni biurokraci posiedli potężną władzę – głównie za sprawą ogromnych dochodów, jakie od pięćdziesięciu lat czerpią z masowego handlu narkotykami.

I oto mamy. Dzieło życia Rodneya Sticha i jego książki, a zwłaszcza Defrauding America, której podtytuł brzmi „Encyklopedia tajnych operacji CIA, DEA i innych sekretnych agencji”, stanowią dowód na to, że czas najwyższy uchylić amerykańską Ustawę o Bezpieczeństwie Państwa z roku 1947. Dlaczego? Ponieważ wywołane przez nią utajnianie, amoralność i degeneracja przeobraziły nie tylko Stany Zjednoczone, ale cały świat. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że zinstytucjonalizowała ona tak wielką korupcję, że jedyne do niej analogie można znaleźć tylko w okresie ostatnich dni Rzymskiego Imperium.

GRUPY PROWADZĄCE PRACĘ OD PODSTAW I SPOŁECZNA ŚWIADOMOŚĆ

Tego, co udokumentował Rodney Stich – przestępczej działalności osób publicznych, którym powierzono rządzenie krajem – nie można już dłużej tolerować. Odważni ludzie występują publicznie przeciwko korupcji i obnażają zdradzieckie metody tych, którym powierzono rządy.

Podobnie jak Amnesty International, która walczy o uwolnienie więźniów politycznych więzionych przez reżimy na całym świecie, powinny powstać lokalne grupy zajmujące się pracą od podstaw w zakresie poszerzania świadomości społeczeństwa w kwestii przestępczej działalności rządu, jej tuszowania i korupcji. Można by je nazwać Whistleblowers International (Międzynarodowi Demas- katorzy).

W chwili obecnej nie ma już innej alternatywy. Wszystko zależy wyłącznie od nas. Już chyba wiecie, że musimy wygnać hoodoo (złego ducha) z miasta.s

O autorze:

Uri Dowbenko jest pisarzem i dziennikarzem publikującym artykuły w wielu pismach. Jego kolumna zatytułowana „alt.media” stanowi interesującą krytykę współczesnego kina, książek i pop-kultury z punktu widzenia socjologicznego i politycznego. Próbki jego tekstów można uzyskać pod adresem: alt.media, PO Box 43, Pray, Montana, 59065; strona inter- netowa: ‹u.dowbenko@http://www.mailcity.com›.

Przełożył Jerzy Florczykowski

Przypisy:

1. Trans World Airlines – amerykańskie linie lotnicze realizujące loty na terenie Stanów Zjednoczonych, do Europy, na Karaiby i na Środkowy Wschód. Do roku 1950 TWA były znane pod nazwą Transcontinental & Western Air, Inc. Siedziba dyrekcji firmy mieści się w Mount Kisco, w stanie Nowy Jork. – Przyp. tłum.

2. Mierząca190 km długości wyspa położona w południowo-wschodniej części Nowego Jorku w dzielnicach Brooklyn i Queens. – Przyp. tłum.

3. John Fitzgerald Kennedy – trzydziesty piąty prezydent USA w latach 1961-1963. – Przyp. tłum.

4. National Security Council (NSC) – amerykańska instytucja będąca częścią aparatu wykonawczego podległego bezpośrednio prezydentowi Stanów Zjednoczonych utworzona w roku 1947 na mocy Ustawy o Bezpieczeństwie Narodowym (National Security Act) jako organ doradczy prezydenta w sprawach wewnętrznej, zagranicznej i wojskowej polityki dotyczącej zagadnień bezpieczeństwa państwa. Przewodniczy jej prezydent, a jej członkami są między innymi wiceprezydent, sekretarz stanu i sekretarz obrony. – Przyp. tłum.

5. Najstarsza z istniejących i znaczących wUSAagencji informacyjnych, założona w roku 1848 od roku 1892 istnieje pod obowiązującą do dziś nazwą Associated Press. – Przyp. tłum.

6. DEA(Drug Enforcement Agency – Agencja doWalki z Narkotykami). – Przyp. red.

7. Popularna nazwa amerykańskiego żołnierza w służbie czynnej lub weterana wojskowego. – Przyp. tłum.

8. Ustawa o Bezpieczeństwie Państwa uchwalona została w roku 1947 i podzieliła siły zbrojne USA na siły lądowe, marynarkę wojenną oraz siły powietrzne, które w roku1949podporządkowanoDepartamentowi Obro- ny, dając imjednak znaczną autonomię. – Przyp. tłum.

9. Francuski zwrot oznaczający „racja stanu”, czyli uzasadnienie istnienia. – Przyp. tłum.

 

12•NEXUS LIPIEC-SIERPIEŃ 2000

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Narkotyki i polityka 1

W swoim monumentalnym dziele Defrauding America (Okradanie Ameryki) były oficer śledczy Federalnego Urzędu Lotnictwa (Federal Aviation Administration; w skrócie FAA) Rodney Stich pisze:„Po wyborze Clintona na prezydenta Stanów Zjednoczonych jego administracja i Departament Sprawiedliwości zablokowali wszystkie śledztwa i oskarżenia dotyczące Inslaw, October Surprise, operacji CIA dotyczących handlu narkotykami i prania brudnych pieniędzy, BNL, BCCI i Iraqgate.

Po opuszczeniu Arkansas Clinton miał wiele do ukrycia, jeśli chciał zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. Dopuścił się poważnych przestępstw wykorzystując rządowe środki i siłę do zaspokajania swojego popędu płciowego, zażywając narkotyki, tuszując nielegalny handel bronią prowadzony przez CIA z terenu Arkansas i związany z nim handel narkotykami. Tajemnicze zgony, zabójstwa i pobicia ludzi będących w posiadaniu informacji mogących ujawnić tę nielegalną działalność jeszcze bardziej powiększyły problemy Clintona. Aby ochronić się przed tym, potrzebował mocnej zbroi złożonej z wpływowych przedstawicieli rządu. Miał szczęście, że amerykańskie media nie ujawniły tych ciężkich przestępstw. Postąpiono zgodnie z regułą: „Nie pytaj i nie opowiadaj”.

Klasyczne już dziś studium Sticha Defrauding America przedstawiające część amerykańskiej historii XX wieku zawiera niepodważalne dowody sponsorowanego przez państwo terroryzmu uprawianego przez rząd Stanów Zjednoczonych. Na ten bezprecedensowy zbiór informacji zawarty w tej książce złożyło się kilkadziesiąt wewnętrznie spójnych i wzajemnie się potwierdzających zeznań demaskatorów, pracowników agencji rządowych.

CZY „CIA” TO SKRÓT OD SŁÓW „KOKAINA W AMERYCE” („COCAINE IN AMERICA”)?

W rozdziale zatytułowanym „Koronne dowody” Stich przytacza zeznanie wieloletniego pracownika FBI, specjalnego agenta Richarda M. Tausa, który opowiada o dowodach jednoznacznie świadczących, że grupa CIA o nazwie „K-Team” zajmowała się handlem narkotykami.

„Grupa «K-Team»” – pisze Stich – „miała parawan w postaci bardzo patriotycznie brzmiącej nazwy Narodowy Instytut Wolności (National Freedom Institute) i nadawała swoim akcjom nazwę «Enterprise» («Przedsięwzięcie»). Taus stwierdził, że były to «przedsięwzięcia», które wielokrotnie wypływały na światło dzienne podczas przesłuchań prowadzonych przez Kongres w sprawie afery Iran-Contra. Zespół Tausa odkrył, że «K-Team» była grupą na usługach CIA zaangażowaną w handel narkotykami, zagrabianie oszczędności i pożyczek oraz działalność, która zyskała później miano Irangate i Iraqgate”.

Kolejny informator Sticha, Gene „Chip” Tatum, w pełni potwierdza te oskarżenia. Był pilotem helikoptera, który przewoził w Ameryce Środkowej Olivera Northa, Felixa Rodrigueza (alias Max Gomez) i Williama Barra (pełnomocnika należącej do CIA lotniczej firmy transportowej Southern Air Transport, a później, w czasach prezydentury George’a Busha, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego USA).

Tatum opisał Stichowi pewną telekonferencję, która została zwołana w celu „ustalenia, gdzie zniknęło ponad 100 milionów narkodolarów w czasie trzyetapowej podróży z Panamy do Kolorado, Ohio i Arkansas. Ta kradzież dotknęła jedno z «przedsięwzięć»…” Pierwszy zadzwonił Fernandez, który oświadczył Oliverowi Northowi, że „pieniądze przepadły na odcinku z Panamy do Arkansas, co oznacza, że stoi za tym Seal, Clinton lub Noriega”.

Jak widać, między złodziejami nie obowiązywały żadne zasady honoru, jako że zarówno pilot Barry Seal, jak i gubernator Arkansas Bill Clinton oraz panamski generał Manuel Noriega byli podejrzani o uszczuplanie kokainowych dochodów George’a Busha. A oto jak według Gene’a „Chipa” Tatuma współpracują ze sobą Dixie Mafia1 i Yankee Mob2:

„Piętnaście minut później zadzwonił przenośny telefon i okazało się, że na linii jest wiceprezydent George Bush i rozmawia z Williamem Barrem” – podaje Stich. – „Mówiąc o brakujących pieniądzach, Barr powiedział w pewnym momencie: «Uważam, że żadne ze źródeł nie jest na tyle zuchwałe, aby odessać tak dużo pieniędzy. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że każdy z nich wziął część wywołując tak duży ubytek…»

„Tatum twierdzi, że po tej rozmowie Barr wykręcił jakiś numer i z miejsca uzyskał połączenie z gubernatorem Billem Clintonem. Barr wyjaśnił Clintonowi, że dzwoni w sprawie zaginięcia ponad 100 milionów dolarów należących do «Przedsięwzięcia», które przepadły w drodze z Panamy do Arkansas. Dodał, że razem z Oliverem Northem będzie szukał ich na panamskim odcinku, zaznaczając przy tym, że sprawa musi być rozwiązana, bo inaczej mogą być «duże kłopoty»”.

Problem został najwidoczniej rozwiązany. Bill Clinton został prezydentem – jednym z niewielu „przygotowywanych” przez CIA ludzi do objęcia tego stanowisko wciągniętych na „listę kandydatów”, jak podają Terry Reed i John Cummings, autorzy Compromised(Uzgodniony).Przy innej okazji Tatum przewoził grupę do Santa Ana w Hondurasie mającą odbyć spotkanie z Enrique Bermudezem i innymi przywódcami Contra oraz wizytację przetwórni kokainy.

„Tatum opisuje silny zapach paliwa odrzutowego i acetonu oraz wielkie zbiorniki na paliwo bez pokryw, w których znajdowało się paliwo i liście” – pisze Stich.

– „Tatum powtórzył słowa Olivera Northa: «Jeszcze rok tego i wszyscy będziemy mogli odejść na emeryturę…» [A jeśli nie na emeryturę, to może do radiowego talk-showu Ollie Northa? A może ktoś wystartowałby w wyborach do senatu, a może nawet prezydenckich, głosząc antynarkotykowy program i nawołując do państwa prawa? Arogancja tych kryminalistów jest wręcz niewiarygodna]. North dodał jeszcze: «Jeśli, oczywiście, uda się nam utrzymać tych arkansaskich kmiotków w ryzach» – mając na myśli Barry’ego Seala i gubernatora Clintona.

Przysłuchując się tym rozmowom, Tatum przypomniał sobie uwagę, jaką usłyszał od oficerów, kiedy zaczął narzekać na przewożenie narkotyków: «Nie mów o tym nikomu. Wśród twoich dowódców nie ma nikogo, kto byłby wystarczająco ważny»”.To nie żarty. Słysząc uwagi Olivera Northa na temat związku George’a Busha i Billa Clintona z handlem nnarkotykami, Tatum stwierdził, że lepiej posłuchać tej rady.

STICH PRZECIWKO SYSTEMOWI

Były rządowy oficer śledczy Rodney Stich jest jednym ze współczesnych nieznanych bohaterów. Jego osobiste poświęcenie w ujawnianiu przestępstw rządu i ich tuszowania sprawiło, że zaczęto go nękać, uwięziono i doprowadzono do bankructwa. Jego historia do złudzenia przypomina oskarżenia kierowane pod adresem dysydentów w Związku Radzieckim. Ścigany jak zwierz i prawie zniszczony przez agentów rządowych dzisiejszego Państwa Bezpieczeństwa Narodowego Ameryki Stich zdołał jednak przetrwać.

Jego licząca 753 strony książka Defrauding America (niedawno ukazało się jej rozszerzone i przejrzane trzecie wydanie) jest najwyraźniej owocem miłości, choć opowiada o zbrodniach, korupcji i ich tuszowaniu przez Federalny Rząd Stanów Zjednoczonych końca XX wieku. Stwierdzenie, że jest to książka ważna, to mało, jest ona wręcz nieodzowna dla każdego, kto chce poznać zakulisowe poczynania wielkiego rządu, wielkiego biznesu i zorganizowanej przestępczości, które w wielu przypadkach są odrostami tej samej bestii. Przyszłe pokolenia będą traktowały ją jako kamień milowy, jak dzisiaj traktujemy Decline and Fall of the Roman Empire(Upadek Cesarstwa Rzymskiego) Edwarda Gibbona. Dlaczego? Dlatego, że Defrauding America zawiera dowody prima facie prawnej i sądowej korupcji, tak okropnej i monstrualnej, że przerasta to wszelkie wyobrażenia.

Jak do tego doszło? Rodney Stich był kiedyś oficerem śledczym Federalnego Urzędu Lotnictwa. Stykając się przez wiele lat z lawiną raportów dotyczących nadużyć i niedbalstwa w lotnictwie, stał się demaskatorem. Potężne moce, którym rzucił wyzwanie,spętały go, fałszywie oskarżyły i uwięziły.W czasie swojej „dieslowskiej terapii” polegającej na ustawicznym przerzucaniu go z więzienia do więzienia mającym uniemożliwić mu wniesienie apelacji spotkał innych demaskatorów z innych agencji rządowych Stanów Zjednoczonych i przeprowadził z nimi wywiady. Zebrał tak dużo informacji, że mógł w końcu napisać i wydać Defrauding America.

W czasie niedawno przeprowadzonego wywiadu powiedział:

„Przyczyną pierwszego osadzenia mnie w więzieniu była tak zwana «obraza sądu». Jakjuż zapewne wiadomo, odkryłem bardzo poważne zaniedbania rządu dotyczące całego szeregu katastrof lotniczych. To odkrycie spowodowało, że stałem się swego rodzaju aktywistą przeciwstawiającym się korupcji rządu.Podążając przez szereg lat zdecydowanie tym tropem, gromadziłem coraz więcej informacji pochodzących od innych rządowych agentów i zacząłem zdawać sobie sprawę z innych form korupcji panoszącej się w rządzie.

Wszystko to odbywało się za przyzwoleniem Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, który krył te niegodziwości, z czym spotykam się od trzydziestu lat.Jeśli Departament Sprawiedliwości blokuje wymierzanie sprawiedliwości, niewiele da się zrobić. Udało mi się odkryć pewien szczególny paragraf – przypuszczalnie jestem jednym, który go kiedykolwiek zastosował – mający jednoznaczną wymowę.

Chodzi tu o Paragraf 18 punkt 4, który stwierdza:«Ktokolwiek wie o przestępstwie federalnym i natychmiast nie doniesie o nim federalnemu sędziemu lub innemu przedstawicielowi władz federalnych, staje się winny zatajenia przestępstwa». Pomyślałem więc, że to doskonała okazja do przełamania obstrukcji egzekwowania prawa ze strony Departamentu Sprawiedliwości. Wniosłem oskarżenie, żądając od sędziego przyjęcia moich dowodów oraz dowodów innych agentów, których poznałem. Chociaż sędziowie są z mocy prawa do tego zobowiązani, odmówili”.

Co było potem?

„Czasami zamykali sprawę bez jakichkolwiek przesłuchań, nie pozwalając mi nawet wyłuszczyć, o co chodzi.Kilka razy wydawali mi zakaz dostępu do sądów federalnych. Jest to, oczywiście, niezgodne z prawem i konstytucją. To również obstrukcja prawa.

Wraz ze wzrostem mojej wiedzy o kryminalnych działaniach rządu – kiedy rozpocząłem zbieranie poważnych dowodów na temat handlu narkotykami przez CIA – znowu zacząłem zgłaszać doniesienia, nawet mimo zakazu dostępu do sądów federalnych ze strony sędziów federalnych, który wydali oni wbrew prawu. Wtedy oskarżyli mnie o obrazę sądu za próbę zgłoszenia działalnościo charakterze przestępczym, którą zgodnie z prawem mam obowiązek zgłosić”.

Ponieważ adwokaci często go zdradzali, zaczął sam reprezentować siebie i nauczył się nawigować po mętnych wodach korupcji amerykańskiego systemu sądownictwa.Wielokrotnie wpadał na mielizny i ostatecznie utknął jako więzień.„Adwokaci mówią mi od lat, że jeśli zgodzą się mnie reprezentować, to będzie to koniec ich kariery, bowiem rząd ma taką władzę, że może z łatwością wpłynąć na karierę każdego z nich.Początkowo zostałem skazany na sześć miesięcy więzienia za obrazę sądu. Ja, który próbowałem donieść o przestępstwie, w którego zatuszowanie zamieszani są Departament Sprawiedliwości i sędziowie federalni. Tak się składa, że sędziowie federalni musieli być naciskani przez Departament Sprawiedliwości, ponieważ to właśnie ten departament wnosił oskarżenie”.

Czy to możliwe, że pracowali oni ręka w rękę w celu zatuszowania tej przestępczej działalności?

„Tak, i warto zauważyć, że w początkowym stadium, w jednej z moich pierwszych książek, w drugim wydaniu Unfriendly Skies(Nieprzyjazne niebo), wymieniam federalnych sędziów i personel Departamentu Sprawiedliwości jako winnych blokowania raportów, które składałem jako dowód przestępczej działalności związanej z całą serią katastrof lotniczych. Kiedy później poszedłem do federalnego sądu z całym szeregiem innych oskarżeń, te same indywidua oskarżyły mnie o obrazę sądu za to, że starałem się obnażyć kryminalną działalność, w którą były właśnie zamieszane”.

Tak więc hasło „Sprawiedliwość dla wszystkich” zawarte w Amerykańskiej Deklaracji Lojalności, okazuje się być niesmacznym żartem.

DOWODY PROWADZENIA HANDLU NARKOTYKAMI PRZEZ CIA I DEA3

We wstępie do Defrauding America Stich pisze:

„Niniejsza książka ujawnia przestępczą i wywrotową działalność wysoko postawionych osobistości z trzech wydziałów rządu federalnego. Podaje ona przyczyny, z powodu których społeczeństwo nie jest informowane o przestępczych aktach skierowanych przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich obywatelom popełnianym przez ludzi, którzy zostali obdarzeni zaufaniem i którym polecono zapobieganie tego rodzaju aktom. Wiele działań o charakterze kryminalnym, takich jak narkotyzowanie Ameryki przez CIA, jest trudne do wyobrażenia dla większości Amerykanów, którzy są odizolowani od prawdy przez obłudny Kongres i większość mediów.

Dla tych z nas, którzy znają tę działalność, mając kontakt z nią od środka, włącznie z tymi, którzy w niej de facto uczestniczyli, pytanie, czy CIA angażuje się w handel narkotykami, brzmi tak samo jak pytanie pilota, czy samolot lata. Oczywiście, że tak, samoloty latają, a CIA od pięćdziesięciu lat zajmuje się szmuglem narkotyków do Stanów Zjednoczonych”. Jednym z najbardziej „wybuchowych” rozdziałów książki jest rozdział „Handel narkotykami prowadzony przez CIA i DEA”. Zawiera on wypowiedzi byłych agentów CIA i DEA, którzy uczestniczyli w tym procederze.

„Spędziłem setki godzin przy słuchawce telefonu prowadząc trójstronne rozmowy z personelem CIA i DEA,ich żonami, pewnym agentem Mossadu4 i Rossem Perotem” – pisze Stich. – „Często rozmowy miały charakter opisów przeżyć jakiegoś pilota, który zwierzył się z nich innemu pilotowi, przy czym każdy z nich wiedział, że jakiekolwiek zmyślenie zostanie natychmiast rozpoznane przez drugiego. Byłem niczym wtyczka w tajnych działa-niach CIA. Pozyskiwane w ten sposób informacje stanowiły cenne uzupełnienie tego, czego dowiedziałem się jako oficer śledczy Federalnego Urzędu Lotnictwa oraz ofiara szykan ze strony Departamentu Sprawiedliwości”.

Na przykład wzajemnie potwierdzające się zeznania byłych pracowników CIA, Gunthera Russbachera i Trentona Parkera, wskazują jednoznacznie, że kolumbijskie kartele narkotykowe zostały zorganizowane przez CIA.„Parker opowiedział, w jaki sposób CIA organizowało spotkania, na których różni kolumbijscy hurtownicy narkotyków zorganizowali się w kartel narkotykowy…” – pisze Stich. – „Oświadczył, że na pierwszym spotkaniu było obecnych około 20 kolumbijskich dealerów i że w drugim i ostatecznym zebraniu, które odbyło się w Hotel Internationale w Medellín, wzięło udział około 200 dealerów… Cartel Medellín został założony w grudniu 1981 roku i każdy z członków założycieli wpłacił wpisowe w wysokości 35000 dolarów, które przeznaczono na utworzenie sił ochrony przeznaczonych do osłony operacji narkotykowych kartelu”.

Co więcej, Stich podaje, że agent CIA Gunther Russbacher „potwierdził odbycie się wymienionych przez Parkera zebrań i dodał, że we wrześniu 1981 roku miało miejsce jeszcze spotkanie wstępne w Buenaventura w Kolumbii, na którym ustalono tryb przyszłych spotkań. Russbacher, który był na nim obecny, powiedział, że jego inicjatorem było CIA i że miało ono na celu umożliwienie szmuglu narkotyków do USA. Jednocześnie dawało CIA możliwość układu z całą grupą, a nie z poszczególnymi dealerami z osobna”.

Co to oznacza? Otóż to, że głośna tak zwana „wojna z narkotykami” stała się po prostu operacją, której celem było wyeliminowanie konkurencji w usankcjonowanym przez państwo handlu narkotykami.„Przeciętny Amerykanin nie jest świadom wagi krymi-nalnej działalności CIA, a to dzięki tuszowaniu jej i dezinformacji szerzonej przez podległe establishmentowi media” – pisze Stich. – „Od lat szerzy się zdeprawowany sposób myślenia. Zainicjowanie wojen w Wietnamie i zbrodniczych działań zarówno w Wietnamie, jak i Ameryce Środkowej to już rutynowe działania…”

Chociaż CIA nie ma prawa zgodnie ze statutem działania wewnątrz Stanów Zjednoczonych, nic sobie z tego nie robi. Zaangażowała się i nadal angażuje w różne przestępcze działania przeciwko obywatelom USA. Kryjąc się za fałszywymi fasadami okrada wszystkie rodzaje instytucji finansowych USA, łącznie z oszczędnościami, pożyczkami, bankami i towarzystwami ubezpieczeniowymi. CIA jest głównym uczestnikiem grabieży zasobów wymienionych w Rozdziale 11, czyniąc z ich statutowej ochrony pułapkę na nieostrożnych Amerykanów.

Według informatorów Sticha, byłych demaskatorów DEA, ta amerykańska agencja stworzona do kontroli napływu narkotyków do Stanów Zjednoczonych, jest tak skorumpowana, że de facto sama stała się kartelem narkotykowym. Oto przykład jej przestępczej działalności, która nigdy nie stała się przedmiotem dochodzeń prowadzonych przez Departament Sprawiedliwości.„4 kwietnia 1993 roku otrzymałem pierwszy z całej serii telefonów od byłego pilota DEA, Basila Abbotta, który od roku 1973 przewoził drogą lotniczą ze Środkowej i Południowej Ameryki dla DEA jej samolotami narkotyki”– pisze Stich.

– „Abbott był w więzieniu pod zarzutem złamania zasad przewidzianych dla zwolnionych warunkowo, co rzekomo nastąpiło w czasie podróży z Austin w Teksasie do Missouri. Złamanie tych zasad polegało na nieudanej próbie przekonania agentów DEA, że nie uczynił nic, co można by potraktować jako pogwałcenie tych zasad. Faktycznym powodem jego aresztowania były jego starania zainteresowania środków masowego przekazu swoimi oskarżeniami, że DEA rutynowo szmugluje narkotyki do Stanów Zjednoczonych… Abbott wymienił innych pilotów DEA, którzy pracując na zlecenie DEA pilotowali wyładowane narkotykami samoloty z Ameryki Środkowej do Stanów Zjednoczonych. Byli to Floyd Carlton, Cesar Rodriguez, Daniel Miranda, George Phillips i wielu innych…”

Podana przez Abbotta intensywność lotów z narkotykami była ogromna. „Na niektórych pasach w Belize i Nikaragui ruch był jak na Grand Central Station” – powiedział.„Loty te były zyskowne dla każdego, nie wyłączając pilotów” – podaje dalej Stich. Poza rządową pensją piloci DEA otrzymywali dodatkowe pieniądze lub mieli korzyści uboczne. „Abbott otrzymał 60000 dolarów i 50 funtów (22,7 kg) «trawki» za jeden tydzień latania do Indian Miskito… Opowiedział mi o locie do Panamy z agentem DEA, George’em Phillipsem [Phillips był kontraktowym agentem CIA oddelegowanym do DEA].

W czasie postoju w Belize w celu uzupełnienia paliwa Phillips otworzył aluminiową walizkę, w której znajdowała się sterta taśm i dyskietek oznakowanych «Inslaw».Phillips wyjawił Abbottowi, że te taśmy zawierają księgowość fikcyjnej spółki używanej przez dealerów narkotyków. To oprogramowanie, noszące nazwę «Promis» zostało kiedyś ukradzione z firmy «Inslaw» przez pracowników Departamentu Sprawiedliwości, którzy później sprzedali je obcym rządom i kartelom narkotykowym…Abbott opisał swoje częste kontakty z szefem Środko-woamerykańskiego Biura DEA, Sante Bario, oraz sposób, w jaki DEA uciszyła go, aby utrzymać w tajemnicy przed opinią publiczną operacje szmuglu narkotyków prowadzone przez CIA i DEA…

Prawnicy DEA i Departamentu Sprawiedliwości oskarżyli go o złamanie federalnych przepisów w sprawie narkotyków i doprowadzili do jego uwięzienia… Kiedy doprowadzono go przed rejonowego sędziego Shannona w San Antonio, usiłował wyjaśnić swoje obowiązki w ramach DEA oraz opisać szmugiel narkotyków prowadzony przez DEA i CIA, lecz prawnicy Departamentu Sprawiedliwości i sędzia wyłączyli go z postępowania. Po powrocie do celi strażnik podał mu kanapkę posmarowaną masłem orzechowym doprawionym strychniną, co wywołało konwulsje i jego śmierć. Jako oficjalną przyczynę śmierci w opisie sekcji zwłok podano asfiksję”.

BEZKARNI PRZESTĘPCY NA WYSOKICH STANOWISKACH

Stich wymienia w swojej książce cały szereg znanych nazwisk: urzędników państwowych i znanych polityków, winnych popełnienia poważnych przestępstw. Są wśród nich oczywiście takie osobistości ze świata polityki, jak Bill Clinton, George Bush, William Barr i Oliver North.W tym miejscu nasuwa się pytanie, czy Stich był kiedykolwiek oskarżony lub czy grożono mu z powodu zniesławiających treści zawartych w jego książce lub że jakiś fakt w niej podany nie jest prawdą.„Nie, coś takiego nigdy nie miało miejsca” – oznajmił Stich. – „Jednak kilka miesięcy temu stało się coś ciekawego. W Mena w Arkansas pracował agent DEA, Michael Hurley”.

Nawiasem mówiąc w Mena mieści się niewielkie rolnicze lotnisko, które pod koniec lat osiemdziesiątych pełniło rolę punktu przerzutowego narkotyków do Stanów Zjednoczonych. „Jego nazwisko po raz pierwszy pojawiło się w związku ze sprawą «Inslaw» – pisze dalej Stich. – „Michael Riconosciuto był zamieszany w zmianę oprogramowania Inslaw, które ludzie z Departamentu Sprawiedliwości ukradli tej firmie.

Kiedy Kongres zażądał w końcu, by Riconosciuto potwierdził wszystko, wezwano go do Departamentu Sprawiedliwości i oświadczono: «Jeśli to potwierdzisz, to cię dopadniemy»”. Riconosciuto nie przestraszył się tej groźby i złożył zeznanie. Tydzień później Michael Hurley, który był agentem DEA w Nikozji, został przeniesiony do stanu Washington, gdzie zamieszano go i oskarżono o powiązania z handlem narkotykami, co było moim zdaniem fałszywym oskarżeniem”.

Zatem Hurley był tym, który pierwszy ustawił Riconosciuto?

„Hurley był głównym agentem DEA w Mena i dobrze wiedział o szmuglu narkotyków na początku lat osiemdziesiątych”.Tak oto dotarliśmy do miejsca, gdzie krzyżują się różne przestępcze operacje i ich tuszowanie, które nie żyjący już dziennikarz Danny Casolaro nazwał ogólnie „Ośmiornicą” („Octopus”). Ośmiornica to według Casolaro ogólnoświatowy spisek oszustów tworzących luźno powiązaną sieć składającą się z byłych pracowników CIA, wojskowych, postaci ze świata zorganizowanej przestępczości oraz byłych urzędników państwowych, którzy współpracowali ze sobą w ramach różnych przedsięwzięć, takich ja produkcja broni, pranie brudnych pieniędzy, oszustwa na dostawach i wymuszenia. „Tymczasem” – dodaje Stich – „Lester Coleman, autor The Trail of Octopus(Szlak Ośmiornicy) pracował w Bejrucie i Nikozji jako agent Wywiadowczej Agencji Obrony5.Pracując pod przykrywką w Christian Broadcast Network (Chrześcijańska Sieć Nadawcza) miał za zadanie szpiegowanie DEA”.

Dlaczego DIA nie dowierzała DEA?

„Moim zdaniem DIA czuła, że DEA zaangażowała się po uszy w handel narkotykami” – wyjaśnia Stich. – „Chcieli wiedzieć, co się dzieje. Coleman był ich pracownikiem operacyjnym w Nikozji. DIA używało Christian Broadcast Network (będącej własnością Pata Robertsona) jako przykrywki do swojej działalności. Podczas pracy w Nikozji Coleman odkrył, że Michael Hurley i DEA działają w «rurociągu narkotykowym», który utworzyły wspólnie CIA, DEA oraz syryjscy i libańscy handlarze narkotyków. Jako kanału przerzutowego narkotyków używają samolotów linii lotniczych Pan-Am. To właśnie ten «rurociąg» – sposób jego działania – umożliwił terrorystom podłożenie bomby na pokładzie lotu 103 samolotu Pan-Amu. Właśnie tu wkracza Michael Hurley. Coleman twierdzi, że DEA i Hurley wiedzieli o «rurociągu» i działali w nim”.

„Michael Hurley wysłał do mnie cztery miesiące temu fax” – dodaje Stich – „w którym oświadczył, że słyszał, iż rozpowszechniam o nim różne fakty w Internecie. Zagroził, że jeśli okaże się to nieprawdą, to mnie zaskarży.Odpowiedziałem mu również faxem, w którym napisałem: «Prawdę mówiąc, nic nie zamieszczałem w Internecie na pański temat. Ale skoro już się skontaktowaliśmy, chciałbym, aby odpowiedział pan, czy pracował pan w DEA w Arkansas na początku lat osiemdziesiątych». Nigdy nie odpowiedział. Zwróciłem się więc do Colemana, który potwierdził, że to prawda”.

Jeszcze jeden bezkarny kryminalista?

„Jeśli chodzi o bezkarnych kryminalistów” – stwierdza Stich – „zalicza się do nich znaczna część pracowników Departamentu Sprawiedliwości, ale kto ich oskarży?”

INSTYTUCJONALNA KORUPCJA

Co Stich uważa za instytucjonalną korupcję, która trwa już od co najmniej trzydziestu lat?

„Jeśli chodzi o korupcję panoszącą się w Departamencie Sprawiedliwości, to jestem w stanie udokumentować ostatnie trzydzieści lat jej trwania, od momentu kiedy zostałem federalnym oficerem śledczym” – odpowiada Stich. – „Pracowałem wówczas, w latach sześćdziesiątych, w Federalnym Urzędzie Lotnictwa i nawet oskarżyłem na piśmie J. Edgara Hoovera6 o tuszowanie przestępstw i obstrukcję prawa. Jak wiadomo, pracownik federalny nie może czegoś takiego puścić płazem. Jest też pewny federalny przepis, który oskarżenie urzędnika państwowego bez wystarczających dowodów czyni bardzo poważnym przestępstwem. Teraz mam mnóstwo dowodów.Wtedy był rok 1965. Miałem z nim kontakty od pewnego czasu, przedstawiając mu przestępczą działalność, którą odkryłem w Federalnym Urzędzie Lotnictwa, jak również w czasie pracy jako niezależny oskarżyciel.

Potrafiłem udokumentować inne rodzaje działalności przestępczej, nie tylko dotyczącej serii katastrof związanych z FAA [Federal Aviation Administration – Federalny Urząd Lotnictwa].

Byłem rozwścieczony tym, co się działo, i ciągłymi katastrofami. Co pół roku miała miejsce okropna katastrofa. Wymusiłem w końcu czteromiesięczne przesłuchania personelu FAA, w których występowałem jako niezależny oskarżyciel. W tym czasie prowadziłem przesłuchania i przedstawiłem zeznania oraz solidne dowody w liczącym 4000 stron sprawozdaniu. W czasie przesłuchań złapałem zarząd FAA na krzywoprzysięstwie, usiłowaniu krzywoprzysięstwa i oszustwie, które byłem w stanie dowieść.

Ludzie nie zdają sobie sprawy ze znaczenia tego, co opisuję w Unfriendly Skies. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się w FAA i chyba już się nie powtórzy, aby jeden z jego kluczowych oficerów śledczych wymusił przesłuchania samego FAA, które przeobraziło się w przesłuchanie oskarżające. Przedstawiam świadków, dostarczam dokumenty i jednocześnie w czasie przesłuchań dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Dochodzi do jeszcze dwóch katastrof, w czasie których w jednej z nich ginie ponad stu ludzi. Ich przyczynami były odkryte przeze mnie nieprawidłowości i nastąpiły one w obszarze objętym moim zakresem obowiązków. Wynikały z tej samej przyczyny, którą wywlokłem na światło dzienne, a której istnieniu zaprzeczało kierownictwo FAA. Nadało to całej sprawie diabelski wymiar”.

Jakie są zatem przyczyny korupcji? Czyżby linie lotnicze dawały łapówki kierownictwu FAA? Jaka była motywacja tych nie kończących się przestępstw, tuszowań i pogwałceń prawa dotyczących bezpieczeństwa lotów?

„Jest wiele przyczyn” – wyjaśnia Stich – „a jedną z nich jest syndrom obrotowych drzwi, który występuje w wielu rządowych agencjach. Ludzie zatrudnieni na stanowiskach państwowych zabiegają o przychylność przemysłu i robią wszystko, aby zebrać jak najwięcej dodatnich punktów, tak aby po opuszczeniu stanowisk rządowych dostać jak najlepiej płatną pracę w przemyśle.

Jest jeszcze, oczywiście, nacisk wywierany na FAA przez członków Kongresu, którzy otrzymują niezłe datki od przemysłu. I kiedy te naciski są wywierane na górę FAA, to oczywiście schodzą stopniowo w dół. Dla wszystkich pracowników FAA, którzy biorą w tym udział, są przewidziane pewne nagrody. Tak więc ten, kto próbuje wykonywać swoją pracę uczciwie i upiera się przy takim sposobie jej wykonywania, naraża się na odwet, zaś ci, którzy biorą udział w tej grze, otrzymują nagrody. Mamy więc w FAA ludzi niekompetentnych. Dostają się do władz i nie chcą się narażać przemysłowi. Po pierwsze, nie są na tyle kompetentni, aby móc ich przyłapać. Zadaniem inspektora jest ujawnianie bezprawnych lub niebezpiecznych praktyk. Ludzie u władzy nie chcą o tym słyszeć. Raporty idą do kosza. Jeśli inspektor upiera się, jest wiele sposobów, aby się na nim zemścić, jeśli nie zrozumie, o co tu chodzi.

FAA utworzono w roku 1958 przekształcając Civil Aeronautics Association (Stowarzyszenie Lotnictwa Cywilnego), po tym jak samolot United Airlines7 staranował samolot TWA8 nad Wielkim Kanionem. Wypadek ten narobił takiego szumu, że Kongres uchwalił w roku 1958 Federal Aviation Act (Federalne Prawo Lotnicze). W ślad za tym utworzono FAA. Zadaniem FAA jest pilnowanie bezpieczeństwa oraz wydawanie zasad i regulaminów, a także zatrudnianie inspektorów, którzy są odpowiedzialni za pilnowanie przestrzegania przepisów ujętych w wyżej wymienionych prawach i regulaminach. Niestety, system ten zrodził wiele problemów”.

To nie żarty, ale największym problemem jest to, kto ma sprawdzać sprawdzających. Jak zrobić, aby rządowe agencje służyły obywatelom a nie partykularnym interesom i przemysłowi?Analogicznym przykładem tego rodzaju problemów występujących w Stanach Zjednoczonych jest FDA9(Food and Drug Administration – Urząd ds. Żywności i Leków), który powinien stać na straży interesu obywateli mając na względzie ich zdrowie i kontrolować przemysł farmaceutyczny. W rezultacie urząd ten jest wplątany w takie same afery łapówkarskie, korupcję i politykę „obrotowych drzwi”, które mają miejsce na styku przedstawicieli agencji i przemysłu. Innym przykładem podobnych nadużyć może być SEC 10(Securities Exchange Commission).

Co można zrobić, aby przerwać łańcuch tej korupcji?

„Po pierwsze, należy oczyścić Departament Sprawiedliwości i stworzyć formy ochrony dla inspektorów i agentów rządowych, na wypadek gdyby ktoś chciał się na nich mścić” – stwierdza Stich. – „Wszystko jest w porządku, jeśli się donosi o nieprawidłowościach w przemyśle, i jeśli przemysł nie jest chroniony przez wysoko postawione osobistości z kręgów rządowych. Pozwolę sobie zauważyć, że z biegiem lat staję się coraz bardziej popularny i przychodzi do mnie coraz więcej agentów rządowych. Znam co najmniej kilkunastu z nich, którzy składali poważne raporty na temat korupcji w kołach rządowych i ucierpieli z powodu szykan”.

CIEMNA NOC DUCHA

Defrauding Americajest podstawową lekturą dla każdego, komu wolność leży na sercu. Jest to książka, która podnosi na duchu i jednocześnie zniechęca. Dzieje się tak za sprawą dowodów sponsorowanego i realizowanego przez rząd terroryzmu skierowanego przeciwko obywatelom Stanów Zjednoczonych.Kiedy Rodney Stich znalazł się w więzieniu z powodu swojej demaskatorskiej działalności, jego własny koszmar narastał coraz bardziej.

„Wiele razy mówiłem do siebie: «Boże, jak to mogło mi się przydarzyć? To nie może być prawda!». Nie mogłem uwierzyć, że to, co zaczęło się wraz z odkryciem śmiertelnych zagrożeń w lotnictwie i gwałcenia prawa lotniczego przez United Airlines, mogło mieć tak niszczące konsekwencje w stosunku do mojej osoby… Jakim sposobem mogłem znaleźć się w więzieniu za odmowę udziału w zbrodni polegającej na ukrywaniu przestępstwa? Gdzie były media mieniące się obrońcami społeczeństwa przed tyranią rządu?… Wszystko to było wielce niezrozumiałe.Powodziło mi się nieźle. Prowadziłem przyzwoite życie.

Byłem znany w całych Stanach Zjednoczonych jako działacz na rzecz bezpieczeństwa lotów i oto nagle znalazłem się w więzieniu odarty z kapitału, na który pracowałem przez ostatnie 20 lat, i wszystko to z powodu mojego poczucia odpowiedzialności…Były momenty, że nie chciało mi się już żyć. Dawało o sobie znać napięcie wynikające z tego wszystkiego.Będąc wtrąconym do więzienia miałem przed sobą ponurą perspektywę. Złożyło się na to sześć lat procesów sądowych, utrata domu, interesu, kapitału, upokorzenie, utrata prywatności i beznadzieja.

Czy to nie za dużo jak na jedną osobę? Nieraz zastanawiałem się, czy nie dać sobie z tym wszystkim spokoju. Przez drugą wojnę światową przeszedłem jako pilot marynarki wojennej na Pacyfiku. Latałem przez prawie 50 lat, doświadczyłem wszelkiego rodzaju lotniczych awarii. Byłem pojmany w trakcie irańskiej rewolucji. Wszystkie te stresujące wydarzenia wzięte razem nie równały się lękowi, jaki przeżywałem teraz…

Przyglądałem się plastykowym workom używanym do pakowania bielizny przeznaczonej do prania i pomyślałem, jak wszystko stałoby się nagle ciche i spokojne, gdybym tak jeden z nich wcisnął sobie na głowę. Cały ten ból skończyłby się naprawdę. Zasadniczym powodem, który powstrzymywał mnie od uczynienia tego ostatecznego kroku, była nadzieja, że kiedyś uda mi się obnażyć korupcję w rządzie i w jakiś sposób umotywować obywateli Stanów Zjednoczonych do wyegzekwowania tego, co się im należy od naszego rządu. Ależ byłem marzycielem”.

Nie tylko marzycielem, ale również odważną osobą, która przedkłada swoje poczucie sprawiedliwości ponad wszystko.

dokończenie w następnym numerze

O autorze:

Uri Dowbenko jest pisarzem i dziennikarzem publikującym artykuły w wielu pismach. Jego kolumna zatytułowana „alt.media” stanowi interesującą krytykę współczesnego kina, książek i pop-kultury z punktu widzenia socjologicznego i politycznego. Próbki jego tekstów można uzyskać pod adresem:

alt.media, PO Box 43, Pray, Montana, 59065; strona internetowa: ‹u.dowbenko@http://www.mailcity.com›.

Przełożył Jerzy Florczykowski

Przypisy:

1. Dixie to region południowych i wschodnich Stanów Zjednoczonych, zazwyczaj chodzi o stany, które przyłączyły się do Konfederacji w czasie wojny domowej. Termin ten został spopularyzowany w piosence „Dixie’s Land” napisanej przez Daniela D. Emmetta w roku 1859. W tym wypadku chodzi o mafię operująca na tym obszarze. – Przyp. tłum.

2. Yankee Mob to grupy zorganizowanej przestępczości – przestępczy syndykat. – Przyp. tłum.

3. Skrót od Drug Enforcement Administration (Urząd do Walki z Narkotykami) – amerykański urząd federalny zajmujący się między innymi kontrolą stosowania wszelkich substancji posiadających potencjalną zdolność uzależniania. – Przyp. tłum.

4. Nazwa izraelskiego wywiadu. – Przyp. tłum.

5. Defense Intelligence Agency; w skrócie DIA – najnowszy członek rodziny amerykańskiej społeczności służb specjalnych. Założona w roku 1961 przez sekretarza obrony. – Przyp. tłum.

6. J(ohn) Edgar Hoover (1895–1972) – dyrektor FBI (1924-1972).Upamiętnił się walką z gangsterami w okresie prohibicji (1919-1933) oraz energiczną kampanią antykomunistyczną po drugiej wojnie światowej.– Przyp. tłum.

7. Amerykańskie międzynarodowe linie lotnicze obsługujące Północną Amerykę, Azję, Amerykę Łacińską, Karaiby i Europę. – Przyp. tłum.

8. Skrót od Trans World Airlines, Inc. – amerykańskie linie lotnicze realizujące dużą ilość lotów wewnątrz Stanów Zjednoczonych oraz do Europy, na Karaiby i Środkowy Wschód. Do roku 1950 linie nosiły nazwę Transcontinental & Western Air, Inc. – Przyp. tłum.

9. Agencja rządu Stanów Zjednoczonych upoważniona przez Kongres do inspekcji, testowania, zatwierdzania i ustanawiania standardów bezpieczeństwa żywności, dodatków do żywności, leków, chemikaliów, kosmetyków, jak również urządzeń gospodarstwa domowego i przyrządów lekarskich.

10. Organizacja odpowiedzialna za oświadczenia finansowe (księgowość) większości dużych i średnich przedsiębiorstw. Ma dużą władzę w zakresie określania sposobu prowadzenia księgowości w USA.

MAJ-CZERWIEC 2000 NEXUS

http://www.scribd.com/doc/26908858/Nexus-11

TŁO HISTORYCZNE ZAANGAŻOWANIA USA W HANDEL NARKOTYKAMI

Historia zaangażowania Stanów Zjednoczonych w handel narkotykami liczy ponad 150lat.Dostojne rodziny opływające w dobra doczesne będące często członkami tajnych stowarzyszeń, takich jak tajny Order of Skull and Bones z Yale(Bractwo Czaszki i Kości),zajęły się handlem narkotykami w celu zdobycia bogactwa i wpływów. Jedną z rodzin założycielskich Bractwa Czaszki i Kości byli Russellowie.

Russell Trust (Trust Russellów) do dzisiaj jest legalną agendą tego bractwa.W roku 1823 Samuel Russell założył firmę Russell & Company (Russell i Spółka).Zaopatrywał się w opium w Turcji i szmuglował je do Chin na pokładach szybkich kliperów. W roku 1830 Russell wykupił bostoński syndykat opium Perkinsa i w Connecticut założył główne przedsiębiorstwo. Jego człowiekiem w Kantonie był Warren Delano jr – dziadek Franklina D. Roosevelta, prezydenta Stanów Zjednoczonych tuż przed oraz w czasie trwania II wojny światowej. Pozostali partnerzy Russella to, między innymi, Coolidge, Perkins, Sturgis oraz rodziny Forbesów i Lowów.

W roku 1832 William Huntington, kuzyn Samuela Russella, założył pierwszy amerykański oddział Bractwa Czaszki i Kości. Przyciągnął doń członków najpotężniejszych i najbardziej wpływowych rodzin amerykańskich. Wykaz jego członków czyta się podobnie jak amerykańskie Who’s who(Kto jest kim): Lord, Whitney, Taft, Jay, Bundy, Harriman, Weyerhauser, Pinchot, Rockefeller, Goodyear, Sloane, Simpson, Phelps, Pillsbury, Perkins, Kellogg, Vanderbilt, Bush i Lovett – to tylko niektóre z najbardziej prominentnych nazwisk.Co jest bardzo charakterystyczne, członkowie bractwa zawsze mieli ścisłe i trwałe związki ze środowiskiem amerykańskich służb specjalnych. Były prezydent Stanów Zjednoczonych, George Bush, członek Bractwa Czaszki i Kości był w latach 1975-1976 dyrektorem Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Istnieje silny związek służb specjalnych z Yale College, gdzie czterech jego absolwentów założyło „Culper Ring” („Pierścień Culpera”), który przeprowadził w ścisłej tajemnicy pod nadzorem Jerzego Waszyngtona jedną z pierwszych amerykańskich operacji wywiadowczych mającą na celu zbieranie ważnych informacji o Brytyjczykach w czasie wojny o niepodległość.

W roku 1903 Divinity School (szkoła teologiczna) z Yale założyła cały szereg szkół i szpitali na całym terytorium Chin. Jednym z członków ich personelu był Mao Tse-tung. W latach trzydziestych siła przebicia chińskich delegatur Yale była tak wielka, że służby specjalne USA zwróciły się do „Yale w Chinach”, aby wspomogło je w ich operacjach wywiadowczych.Warto podkreślić, że produktem ubocznym opium i heroiny jest handlowa nazwa spółki Bayer, która wypuściła swój mocno uzależniający produkt w roku 1898 i wciąż pozostaje światowym liderem w produkcji farmaceutyków. Heroina i kokaina pozostawały towarem dostępnym legalnie aż do chwili ich zdelegalizowania przez Ligę Narodów, poprzednika ONZ, oraz Stany Zjednoczone w latach dwudziestych. W wyniku tego zakazu konsumpcja tych narkotyków zaczęła systematycznie rosnąć.

Mimo to w latach 1939-1946 w Europie i Stanach Zjednoczonych doprowadzono do prawie całkowitego wykorzenienia uzależnienia od narkotyków, jednak ten szczęśliwy stan nie trwał długo.

A POTEM NASTAŁA WOJNA WIETNAMSKA

Indochiny, których większość od XIX wieku znajdowała się pod francuską kontrolą, w czasie II wojny światowej zostały przechwycone przez Japończyków. Po jej zakończeniu Francja odzyskała kontrolę nad Wietnamem, Kambodżą, Laosem i Tajlandią, lecz narastające tam ruchy niepodległościowe zaczęły ich stamtąd wypierać. Ostatecznie w roku 1954 doszło do rozstrzygającej bitwy pod Dien Bien Phu z Viet-Minhem. Francuzi przegrali ją i wycofali się z Indochin.

Ich miejsce natychmiast zajęły Stany Zjednoczone.W międzyczasie Francuzi zorganizowali potężny aparat służb specjalnych finansowany przez dochody z handlu opium. Maurice Belleux, były szef SDECE, francuskiego odpowiednika CIA, potwierdził to w swoich bardzo rzeczowych odpowiedziach na pytania zadawane mu w trakcie wywiadu przez znanego historyka, profesora Alfreda McCoya. Belleux oświadczył McCoyowi, że: „francuskie służby specjalne finansowały wszystkie operacje z funduszy pochodzących z kontroli całego indochińskiego handlu narkotykami”.

Trwało to przez cały okres francuskiej wojny kolonialnej prowadzonej w latach 1946-1954. Belleux wyjaśnił, jak to działało.

Otóż oddziały francuskich spadochroniarzy walczące z górskimi plemionami rozrzuconymi po całym regionie zbierały surowe opium i przerzucały je na pokładach swoich samolotów wojskowych do Sajgonu, gdzie przekazywano je mafii chińsko–wietnamskiej, która zajmowała się jego dystrybucją. Mocno zaangażowane w handel narkotykami były również korsykańskie syndykaty zbrodni, które dostarczały opium do Marsylii we Francji, gdzie przerabiano je na heroinę. Stamtąd heroina była rozprowadzana po Europie i Stanach Zjednoczonych, zaś sieć jej dealerów nazywano „French Connection” („Francuskie Połączenie” lub„Francuskie Ogniwo”).

Był to przypadek, w którym świat przestępczy działał ręka w rękę z rządem francuskim, przy czym obie strony ciągnęły z tego procederu spore profity. Zyski przekazywano w odpowiednie miejsca poprzez konta w banku centralnym kontrolowane przez kręgi francuskich wojskowych służb specjalnych. Superszpieg SDECE zakończył wywiad stwierdzeniem, że „CIA przejęła wszystkie francuskie aktywa i poszła tą samą drogą”.

Termin „wojna wietnamska” jest zupełnie nieadekwatny do rzeczywistości. Dla amerykańskiego zaangażowania się wsprawy tego regionu bardziej właściwa byłaby nazwa„wojna w południowo-wschodniej Azji”. W czasie gdy media rozpisywały się i pokazywały wyłącznie wojnę w Wietnamie,w tajemnicy utrzymywano wojnę prowadzoną w Kambodży, Laosie i Tajlandii, która ciągnęła się przez całe lata osiemdziesiąte.Była to własna, brudna wojna CIA prowadzona przy pomocy miejscowych kacyków oraz żołnierzy i lotników amerykańskich nie figurujących w żadnych rejestrach („off-the-books”)– tych samych, którzy wzięci do niewoli, zostali opuszczeni przez przeraźliwie niewdzięczny i cyniczny tajny rząd.

Amerykańska strategia wojskowa w Wietnamie była wręcz unikalna. Mimo iż Amerykanie mieli znaczną przewagę wojskową, przy pomocy której byli zdolni do wygrania wojny w ciągu około roku, nie wolno im było tego zrobić.Był to zakaz wydany przez architektów amerykańskiej polityki zagranicznej.

Doktryna ta znalazła swój pisemny wyraz w Rozporządzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego numer 68 (National Security Council Memorandum 68), które stanowiło wzorzec dla polityki zimnej wojny. Była to ta sama polityka, która zakazała aliantom zwycięstwa w Korei, jak to wyjaśnił w swoim zeznaniu z roku 1996 przeznaczonym dla Kongresu pułkownik Philip Corso, były szef Wydziału Zadań Specjalnych Sekcji Wywiadu Dowództwa Sił Dalekiego Wschodu (Special Projects Branch, Intelligence Division, Far East Command). Po powrocie z Korei Corso został oddelegowany do Zespołu Koordynacji Operacji (Operations Coordinating Board) przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu (White House National Security Council), gdzie odkrył zasady polityki „nie wygrywać”, która bardzo mocno go zaniepokoiła.

Jeśli w zamiarach Stanów Zjednoczonych nie leżało zwycięstwo wojskowe (w Wietnamie), to z całą pewnością leżało zachowanie kontroli nad produkcją opium w tym regionie. Nie trzeba było wiele czasu, aby CIA przejęła tam ścisłą kontrolę nad handlem narkotykami. W rezultacie nastąpił olbrzymi wzrost produkcji opium, co z kolei wywołało skokowy wzrost przypadków uzależnień od heroiny w krajach Północnej Ameryki i Zachodniej Europy. Równolegle nastąpił ogromny wzrost przypadków uzależnień od heroiny wśród stacjonujących w Wietnamie żołnierzy amerykańskich. Około jednej trzeciej całego wojskowego personelu „wisiało” na „chińskiej bieli” (dane te pochodzą od człowieka ze Spooksville w stanie Wirginia).

Rozprowadzanie narkotyków stało się popularnym zajęciem wśród korpusu oficerskiego Wietnamu Południowego.Jedną z głównych postaci tego procederu był generał Dang Van Quang, doradca do spraw wojskowych i bezpieczeństwa prezydenta Nguyen Van Thieu. Do przrzutu narkotyków Quang zaangażował Wietnamskie Siły Specjalne operujące w Laosie. Laos, królestwo CIA, był głównym producentem opium.

Całość spraw z tym związanych nadzorował generał Vang Pao, przywódca plemienia Meo, który brał udział w tej tajnej wojnie CIA.

Vang Pao zbierał surowe opium uprawiane w całym północnym Laosie i transportował je do Long Thien na pokładach helikopterów „Air America”, firmy należącej do CIA. Wybudowany przez USA olbrzymi kompleks, Long Thien, nazywany był „Spook Heaven” („Duch Niebios”) lub „Alternate 20” („Substytut 20”). To właśnie tam przetwarzano surowe opium generała Pao na najwyższej jakości chińską białą heroinę (numer 4).W tym miejscu kończył się bezpośredni udział CIA w tej operacji.

W międzyczasie CIA wyposażyło Vang Pao we własną linię lotniczą zwaną przez wtajemniczonych „Air Opium” („Linie Lotnicze Opium”), która transportowała narkotyki do Sajgonu na teren gigantycznej amerykańskiej bazy lotniczej Ton Sohn Nut. Tam część ładunku rozdzielano między dealerów sieci Quanga, którzy sprzedawali narkotyk uzależnionym żołnierzom amerykańskim.

Resztę towaru przekazywano korsykańskiemu syndykatowi z Marsylii, który dostarczał go na Kubę będącą punktem przerzutowym kontrolowanym przez szefa mafii z Florydy, Santosa Trafficante, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych. Zmianę w trasie szmuglowania spowodowało zaszywanie paczek z heroiną w ciałach zabitych żołnierzy amerykańskich wracających do ojczyzny w trumnach na swój pogrzeb.Twórcy polityki amerykańskiej nic nie robili, aby przeciwdziałać rosnącej lawinowo ilości uzależnień wśród własnych żołnierzy.

Najdobitniejszym wyrazem tej lekceważącej postawy była wypowiedź sekretarza stanu, Henry Kissingera, który dziennikarzom Washington Post, Woodwardowii Bernsteinowi, oświadczył, że: „wojskowi to tępe, głupie zwierzaki będące pionkami w polityce zagranicznej”.

Skoro „wojskowi to tępe, głupie zwierzaki”, których używa się, uzależnia, a następnie posługuje się nimi jak„pionkami w polityce zagranicznej”, to idąc tym tokiem ozumowania można zapytać, czy zwykli obywatele, płatnicy podatków, nie są traktowani tak samo, kiedy dostarcza się hurtowe ilości narkotyków do amerykańskich miast? Bez wątpienia uzależniona populacja bardziej nadaje się do realizacji jednego z postulatów Rozprządzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego nr 68, czyli do ustanowienia „ładu społecznego”.

Dochody ze sprzedaży narkotyków były prane poprzez australijski Bank Nugan Hand i z tych właśnie środków finansowano tajne wojny CIA w tamtym regionie.

Po wspieranej przez USA inwazji na Kambodżę dokonanej w maju 1970 roku utworzono kolejny kanał przerzutowy heroiny. Poprzednio niedostępne regiony tego kraju, które miały idealne warunki do uprawy opium, zostały natychmiast włączone do jego produkcji. Szmuglerski kanał przerzutowy był obsługiwany przez wietnamską marynarkę wojenną, która założyła swoje bazy w Phnom Penh i wzdłuż rzeki Mekong.

W niecały tydzień po wtargnięciu do Kambodży dowodzona przez kapitana Nyugen Thaanh Chauarmada składająca się ze 140 wietnamskich i amerykańskich jednostek nawodnych zajęła Kambodżę.

Operację tę okrzyknięto„wielkim taktycznym osiągnięciem”, zaś samą armadę nazwano„wielką wojskową humanitarną flotyllą”. Armada z miejsca przystąpiła do roboty szmuglując „ogromne ilości opium i heroiny do Południowego Wietnamu”.Po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z Południowego Wietnamu generał Quang, o którym mówi się, że był największym handlarzem narkotyków w Południowym Wietnamie, przeniósł się po cichu do Montrealu w Kanadzie za pośrednictwem bazy wojskowej w Fort Chaffee w Arkansas. Mówi się, że wpuszczenie Quanga do Kanady było wynikiem cichego i zdecydowanego nacisku ze strony rządu Stanów Zjednoczonych.

BUDOWA RYNKÓW – ELIMINACJA KONKURENCJI

Oczywista sprzeczność interesów między prowadzonym od dziesiątków lat przez CIA międzynarodowym handlem narkotykami i prowadzoną przez Agencję do Walki z Narkotykami „wojną z narkotykami” jest w rzeczywistości iluzoryczna. W czasie udzielonego w roku 1991 wywiadu radiowego profesor Alfred McCoy opisał coś, co nazwał „instytucjonalną zależnością między DEA i CIA”. Wcześniej, w latach trzydziestych, powołano do życia Federalne Biuro ds. Narkotyków(poprzednik DEA), którego zadaniem było ukrócenie handlu i spożycia narkotyków.

FBN było jedyną agencją USA, która jeszcze przed II wojną światową posiadała tajnych agentów. Wraz z jej wybuchem czołowi agenci FBN zostali przeniesieni do nowo utworzonego Biura Służb Strategicznych , które z czasem przekształciło się w CIA, aby nauczyć jego personel „sztuki tajności”. Ta współzależność trwa do dzisiaj. McCoy stwierdził: „Rezultat jest taki, że tam, gdzie CIA prowadzi interesy narkotykowe, DEA oficjalnie udaje się na spoczynek”.

Prowadzi to do oczywistego wniosku, że DEA zajmuje się głównie pilnowaniem tego, aby nie było napływu narkotyków z innych niż „aprobowanych przez CIA” źródeł, oraz że kolejne amerykańskie programy „wojen z narkotykami” są w rzeczywistości wojnami mającymi na celu ograniczenie konkurencji. Bez względu na to, czy jest to polityka celowa, czy nie, rezultat jest taki sam. Wynika z tego niezbicie, że aprobowani przez CIA handlarze będą coraz bardziej opanowywali globalny rynek handlu narkotykami i uczynią z rządu Stanów Zjednoczonych największego handlarza narkotyków na świecie.

Niektórzy uważają, że to już się stało i że zawsze było częścią długofalowych planów kreślonych przez działających w ukryciu animatorów polityki, których chciwy i zazdrosny wzrok był zawsze skierowany na zasoby surowcowe naszej planety, wśród których narkotyki należą do najbardziej zyskownych.

Heroina dostarczana do Stanów Zjednoczonych była produkowana przez dwa potężne kartele: ten kontrolowany przez CIA w Południowo-Wschodniej Azji i drugi wywodzący się z Turcji, która jest bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych.

Kiedy w roku 1973 prezydent Richard Nixon ogłosił swoją „wojnę z narkotykami” spowodowało to

zamknięcie kanału przerzutowego z Turcji, który wiódł poprzez Marsylię i pozostawał pod kontrolą korsykańskich syndykatów zbrodni. Wywołało to wzrost zapotrzebowania na heroinę produkowaną w Złotym Trójkącie Południowo-Wschodniej Azji, głównie w Birmie. Wcześniej, w roku 1949, region ten był zbrojną redutą umożliwiającą ucieczkę chińskim nacjonalistom dowodzonym przez Czang Kajszeka,które mu deptała po piętach Czerwona Armia Mao Tse-tunga.

CIA zorganizowała ogromną operacjęwspierającą, której celem było wykorzystanie tych sił do utworzenia siatki wywiadowczej wewnątrz Chin i włączenie jej do walki z siłami komunistycznymi, aby zapobiec potencjalnej inwazji komunistycznej na obszar Południowo-Wschodniej Azji. Do finansowania tej małej, tajnej wojny CIA potrzebowała czarnych funduszy, które pochodziły z prowadzonego na dużą skalę handlu narkotykami. To właśnie tam stare „Ręce Chin” Biura Służb Strategicznych („China Hands” OSS) utworzyły największe na świecie centrum produkcji opium. W roku 1961 wynosiła ona już około 1000 ton. Birmańskie „polahodowlane” kontrolowane są obecnie przez wspieranego przez CIA watażkę Khun Sa.

HEROINOWY KANAŁ PRZERZUTOWY KHUN SA

W tym miejscu nasza historia zatacza pełny krąg. W pierwszej części zamieściliśmy treść zaprzysiężonego oświadczenia pułkownika Edwarda P. Cutolo dotyczącego jego bezpośredniej wiedzy i zaangażowania się w sankcjonowany przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych przerzut narkotyków pochodzących z Bogoty w Kolumbii do Panamy.W owym czasie starszym rangą oficerem Amerykańskich Sił Specjalnych (US Special Forces), który dowodził nimi w regionie podległym Południowemu Dowództwu (Southern Command) był podpułkownik James „Bo” Gritz.

Bo Gritz był jednym z tych, którzy w tajemnicy zaangażowali się w dochodzenie mające na celu ustalenie przyczyny śmierci pułkownika Cutolo i innych oficerów, jak również tym, który przez długi czas prowadził kampanię poszukiwania amerykańskich żołnierzy zaginionych w akcji lub wziętych do niewoli w rejonie Wietnamu.

Ross Perot poinformował go, że trzej amerykańscy jeńcy wojenni są przetrzymywani przez Khun Sa, który zgodził się ich oddać.

Za sprawą kontaktów z wysoko postawionymi osobistościami w chińskim rządzie Perot uzyskał zgodę na wstęp do kwatery głównej Khun Sa, która znajdowała się w odległym rejonie Shanlandu. Wiedząc, że przy pomocy rozległych kontaktów w tym rejonie może dotrzeć tam znacznie szybciej i wrócić cało, Gritz ruszył tam w listopadzie 1986 roku razem z kilkoma wybranymi przez siebie byłymi żołnierzami Sił Specjalnych.

Dotarcie do siedziby Khun Sa zajęło Gritzowi i jego ludziom trzy dni.

W końcu Gritz spotkał się z nim, który zdziwiony oświadczył mu, że nigdy nie przetrzymywał żadnych amerykańskich jeńców.

W czasie rozmowy z Khun Są Gritz zapytał go, dlaczego tak mocno zaangażował się w handel opium, które jest źródłem wielu problemów w Ameryce. Odpowiedź była zaskakująca. Khun Sa oznajmił mu, że całość jego dostaw – w owym czasie było to około 900 ton rocznie – wykupuje rząd Stanów Zjednoczonych. Następnie stwierdził, że chętnie zaprzestanie produkcji opium, jako że sam go nienawidzi, lecz zrobi to, pod warunkiem że Stany Zjednoczone będą wypłacały mu przynajmniej 1/10 tego, co wydają na „wojny z narkotykami” w tym regionie. Zdziwiony Gritz zawiózł jego propozycję do USA i przedstawił ją rządowi.

Tu czekała go jednak kolejna niespodzianka. Oznajmiono mu, że rząd nie jest zainteresowany tą ofertą. Ostrzeżono go również, że może go spotkać dużo przykrości, jeśli nie przestanie zajmować się tą sprawą. Gritz zignorował to ostrzeżenie i pięć miesięcy później, w maju 1987 roku, wrócił do Birmy, aby ponownie spotkać się z Khun Sa. Tym razem zabrał ze sobą kamerę wideo i poprosił Khun Sa, aby wymienił przed nią nazwiska ludzi odpowiedzialnych za wszystko.

Khun Sa polecił swojej sekretarce, aby odczytała nazwiska z jego dziennika, podkreślił jednak, że będą to nazwiska dawnych współpracowników, a nie tych, z którymi robi obecnie interesy. Oficerem dokonującym zakupu opium w imieniu rządu Stanów Zjednoczonych był Richard Armitage, wysoko postawiony i dobrze znany urzędnik administracji państwowej.

Richard Armitage

Kolejną osobą wymienioną przez sekretarkę Khun Sa był Santos Trafficante, który działał jako „przedstawiciel handlowy” Armitage’a. Gritz doskonale wiedział, że Trafficante to znany szef mafii z Florydy. W czasie wykładu wygłoszonego w roku 1991 Gritz omówił ekonomikę dostaw heroiny do Stanów Zjednoczonych realizowanych przez Khun Sa. Rząd Stanów Zjednoczonych płaci mu 300000 dolarów za tonę. Następnie ten sam produkt sprzedawany jest na ulicach w cenie jednego miliona dolarów za funt (1 tona = 2205 funtów, czyli za 300000 dolarów CIA uzyskuje ich 2205000000 – przyp.tłum.). „Nikt nie chce eliminować go z interesu” – zauważył drwiąco Gritz. Gritz twierdzi, że po powrocie do Stanów Zjednoczonych w roku 1987 starał się skontaktować i zainteresować sprawą kogoś z administracji, włącznie z wiceprezydentem George’em Bushem. Jego starania ponownie spotkały się z dezaprobatą.

Chcąc uczynić gest dobrej woli wobec rządu USA Khun Sa wystosował do George’a Busha pismo opatrzone datą 15 marca 1988 roku, w którym zaoferował mu jedną tonę „azjatyckiej heroiny” gratis. Była to próba mająca na celu uzyskanie poparcia rządu USA na zamianę produkcji opium na coś bardziej pożytecznego. Bush zignorował ten list, natomiast Departamentu Stanu odrzekł: „Nie jesteśmy zainteresowani”. Zdegustowany Gritz rozpoczął otwartą kampanię mającą na celu pokazanie Amerykanom, co ich rząd wyprawia w ich imieniu. W ramach odwetu oskarżono go o popełnienie przestępstw kryminalnych – jednym z nich miało być używanie fałszywego paszportu w czasie jednej z jego wizyt w Birmie. Gritz przyznał się do tego, dodając, że jest to normalna procedura stosowana podczas wszelkiego rodzaju „czarnych operacji”, i ława przysięgłych uznała go za niewinnego.

Od tego momentu Gritz otwarcie krytykuje kolejne rządy i ich dwulicową, tajną politykę, w wyniku czego jest nieustannie prześladowany przez nikczemne, stronnicze media.Zarzuty Gritza nie zostały jednak przemilczane. Znaleźli się inni, którzy podjęli wskazane przez niego wątki. W rezultacie wszczęto ciche dochodzenie w sprawie tajnej działalności Richarda Armitage’a.

Lt. Col. Bo Gritz claims CIA drug dealing, July 1988

SZPIEG – SPEC OD NARKOTYKÓW

Niezwykle wpływowy „swój człowiek”, Armitage, załatwił dla pułkownika Dave’a Browna stanowisko bezpośredniego doradcy prezydenta Reagana do spraw wojskowych.Celem tego posunięcia było, jak wyznał pewien obeznany z tymi sprawami człowiek, „wywieranie subtelnego wpływu na sposób jego

codziennego myślenia”. Ponadto „w innych departamentach i agencjach podjęto inne działania tego typu”.

Okiełznawszy skutecznie prezydenta Reagana, Armitage i jego niewielka koteria waszyngtońskich awanturników uwierzyła w swoją nietykalność. Gwoli prawdy w dużej mierze mieli rację. Będąc Doradcą Sekretarza Obrony, Armitage w lutym 1989 roku otrzymał po zwycięskiej kampanii prezydenckiej Busha stanowisko Doradcy Sekretarza Stanu ds. Dalekiego Wschodu. Ta nominacja została jednak w ostatniej chwili zablokowana i Armitage otrzymał ostatecznie stanowisko Sekretarza Armii.

Poza sceną oficjalnych wydarzeń toczyła się wirtualna wojna, w której Departament Sprawiedliwości i FBI starały się postawić go w stan oskarżenia pod zarzutem udziału w handlu narkotykami oraz popełnienia innych czynów o charakterze przestępczym. Zamiarom tym stanowczo przeciwstawiał się minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie, Thornburg, który mianowany został na to stanowisko przez prezydenta Busha. Warto podkreślić, że Armitage znajdował się również pod lupą federalnych detektywów pracujących na rzecz Prezydenckiej Komisji ds. Walki z Przestępczością, która miała oko na jego działalność kryminalną za granicą obejmującą hazard i narkotyki. Było to skutkiem jego bliskiego

związku z Wietnamką Ngdyet Tui (Nanette) O’Rourke.

O’Rourke tkwiła w samym centrum imperium hazardowego prowadzonego przez Wietnamczyków stacjonujących w amerykańskich bazach. O’Rourke została uhonorowana obywatelstwem amerykańskim, jak twierdzi pewne źródło, „w wysoce podejrzanych okolicznościach”. Podejrzewano ją również o prostytucję. W toku śledztwa okazało się, że związek Armitage’a z O’Rourke sięga jeszcze okresu jego służby w Wietnamie, kiedy to podejrzewano go o prowadzenie razem z nią podejrzanego baru w Sajgonie. Podejrzewano również, że działała ona także jako jego „kurier”. Inny uczestnik tego dochodzenia stwierdził, że „prawie każda kobieta wietnamska zamieszana w sprawy hazardu na wschodnim wybrzeżu [Stanów Zjednoczonych] jest żoną Amerykanina, który pracuje w CIA lub ma związki z tą agencją”, podobnie jak to jest w przypadku męża O’Rourke.

W międzyczasie kolejnemu oficerowi śledczemu, który uważał, że Armitage był „brudny”, dalsze prowadzenie śledztwa udaremnił Sekretarz Obrony Frank Carlucci pospołu z jego innymi potężnymi opiekunami. W roku 1975 w czasie podróży Armitage’a do Wietnamu z ramienia CIA Carlucci był w Centralnej Agencji Wywiadowczej człowiekiem numer dwa. Liczne kłody rzucane przez ludzi z wysokiego szczebla pod nogi osób prowadzących dochodzenie w sprawie kryminalnej działalności Armitage’a doprowadziły do jego zaniechania. Mimo to zdołano do tego czasu zgromadzić mocno obciążające go dowody.

Dużą w tym wszystkim rolę odegrały jego szczególne stosunki z O’Rourke. Detektywi zdobyli fotografię, najprawdopodobniej wykonaną przez zawodowca, na której naga O’Rourke pozuje w swojej sypialni na tle na wpół rozebranego Armitage’a. To i inne fakty doprowadziły prowadzących śledztwo oraz pewnych wysoko postawionych, dobrze znanych w kręgach policji, ludzi do wniosku, że O’Rourke pracowała na rzecz wywiadu północno-wietnamskiego, zaś fotografię tę wykorzystywano do szantażowania Armitage’a w celu przeciągnięcia go na drugą stronę.

Taka była wymowa informacji uzyskanych na temat Armitage’a, która zmusiła go do rezygnacji ze stanowiska Sekretarza Armii i oczywiście wszelkich innych stanowisk w rządzie USA. W rezultacie wysocy rangą przedstawiciele Departamentu Obrony prywatnie orzekli, że noga Armitage’a nigdy więcej w nim nie postanie. Znany w wietnamskim środowisku jako „Pan Phu” („Pan Bogaty”) Armitage mimo niesławy wciąż mógł liczyć na swoich politycznych mecenasów, dzięki którym udało mu się uniknąć oskarżenia w sprawie kryminalnej.

Rozległa wiedza na temat „brudów” rządu amerykańskiego z okresu trzech poprzednich dekad zapewniła mu nietykalność. Szacuje się, że w latach 1991-1992 zbiory opium z rejonu Złotego Trójkąta kontrolowanego przez Khun Sa wyniosły 3000 ton. Z powodu stałych trudności z przewozem towarów w tym rejonie wynikających z górskiego ukształtowania terenu, wybudowano drogę szybkiego ruchu z betonową nawierzchnią, dzięki czemu uzyskano możliwość szybkiego przewożenia opium samochodami na rządowe lotniska w Tajlandii. Stamtąd oczyszczona heroina przesyłana jest bezpośrednio do Stanów Zjednoczonych i innych krajów Zachodu.

Fakt, że Frank Carlucci, były numer dwa w CIA, „chronił” Armitage’a w czasie, gdy próbowano się do niego dobrać, upoważnia nas do zapytania, czy ktoś jeszcze mógł chronić tego byłego zdyskredytowanego agenta CIA. Chyba nikogo by nie zdziwiło, gdyby okazało się, że kolejną osobą

osłaniającą Armitage’a był George Bush, numer jeden w CIA za sprawą nominacji, jaką otrzymał od prezydenta Geralda Forda w roku 1975. Ludzie ci tworzą mały światek, ale niesłychanie brudny.

Konkludując należy stwierdzić, że bieżąca działalność CIA prowadzona na rzecz małej kliki wpływowych osobistości w sposób oczywisty dowodzi istnienia tajnego rządu, który używa struktur demokratycznych jako fasady, za którą może się skutecznie kryć. Narkotyki będące niezwykle dochodowym towarem służą do finansowania większości tajnych przedsięwzięć tego tajnego rządu. Kolejnym bardzo lukratywnym towarem fundowanym za publiczne pieniądze jest broń. To wszystko prowadzi do wniosku, że nadrzędnym i jednocześnie ukrytym celem tych działań jest tworzenie za granicą ognisk zapalnych prowadzących do okrutnych wojen i jednocześnie trzymanie swoich własnych rodaków w stanie narkotycznego odurzenia, a właściwie tych warstw społecznych, które są postrzegane jako irytująca doczepka do elity składającej się z wybranych przez siebie samych panów, którzy rządzą kryjąc się za plecami innych.

Sedno tej historii nie polega na tym, że jest to robione w imieniu społeczeństwa, w imię wolności i demokracji, w myśl chwytliwych sloganów, które nic nie znaczą, dla tych, którzy ich używają, ale na tym, że to pieniądze pochodzące z płaconych przez społeczeństwo podatków umożliwiają kontynuację tego procederu. Być może właśnie dlatego slangowa nazwa narkotyków brzmi „dope”.s

Od autora:

Pragnę w tym miejscu podziękować Rossowi Milosevichowi, byłemu pracownikowi ambasady australijskiej w Waszyngtonie, za jego wydatną pomoc. Ross często podróżuje po Południowo-Wschodniej Azji w związku z MIA/POW , dzięki czemu zdołał zebrać dużo użytecznych informacji. Poza tym ma dobre rozeznanie w sprawach dotyczących handlu narkotykami.

O autorze:

Po dwudziestu ośmiu latach pracy w bankowości na rzecz londyńskiego City David Guyatt rozpoczął karierę pisarza pracującego na rzecz różnorodnych mediów, włącznie z telewizją i filmem fabularnym. Zajmuje się również gromadzeniem materiałów do artykułów i telewizyjnych filmów dokumentalnych. Pisuje regularnie

do NEXUSA, Fortean Timesa, Faktora X, Earthpulse Press i Lobstera.

W uzupełnieniu do swojej pracy pisarskiej David przygotował dlakomitetu działające go w ramach Czerwonego Krzyża oraz organizacji Scientists for Global Responsibility materiały wyjściowe do kompanii przeciw broniom elektromagnetycznym. Współpracuje również z World Development Movement jako specjalista od międzynarodowego handlu bronią znający te sprawy„od wewnątrz”.

Pracował jako doradca przy produkcji dwuczęściowego telewizyjnego filmu dokumentalnego World in Action wyemitowanego w Wielkiej Brytanii w kwietniu 1997 roku, który ujawniał trasy przerzutu brytyjskiej broni do Indonezji. Pomagał także szwajcarskiej telewizji w nakręceniu filmu dokumentalnego na temat nie

uśmiercających broni, który również wyemitowano na początku 1997 roku.

Obecnie współpracuje z czołowymi producentami telewizji brytyjskiej przy całym szeregu telewizyjnych filmów dokumentalnych oraz pisze książkę na temat pewnego skarbu w złocie będącą owocem trwającego dwa lata śledztwa.

Przełożył

Jerzy Florczykowski

NARKOTYKI I MEDIA – NIEWYSŁAWIALNE TAJEMNICE

Kiedy Gary Webb, energiczny i odważny dziennikarz piszący dla gazety Mercury News z San Jose opublikował w sierpniu 1996 roku swój cykl artykułów, przez większą część roku na Wschód toczyły się z łoskotem fale oburzenia.

Webb spędził rok na odkrywaniu nikczemnych tajemnic otaczających crackową kokainę i sposób, w jaki zapanowała ona w Los Angeles. Jego trzyczęściowy artykuł nosił tytuł „Mroczne przymierze” i zawierał między innymi nazwiska byłych ważnych postaci z wspieranego przez CIA ruchu Contras. Webb otrzymał poparcie swojego wydawcy i pozostałych dziennikarzy piszących dla Mercury News.

Gazeta założyła nawet stronę internetową przeznaczoną na ten cykl artykułów i opublikowała elektroniczne kopie ważnych dokumentów potwierdzających to, co podawały artykuły.W międzyczasie fala ta dotarła do Waszyngtonu i nie zatrzymana popłynęła dalej do Langley w stanie Wirginia– siedziby Centralnej Agencji Wywiadowczej.Po pewnym czasie z Langley ruszyła w drugą stronę jeszcze potężniejsza fala.

Gary Webb wypowiedział rzecz niewysławialną. Powiedział oczywistą prawdę, która od dawna była dobrze znana większości dziennikarzy, polityków, profesorów akademickich, oficerów, polityków, a także personelowi agencji wywiadowczych i innym wtajemniczonym ludziom, i to od dziesięcioleci. Ta wypowiedziana przez Webba prawda mówiła, że CIA jest zaangażowana w hurtowy handel nielegalnymi narkotykami.

Nim minął rok, koledzy Webba z Mercury News wycofali swoje poparcie dla niego i zaczęli go potępiać. Taka była siła sygnału, który nadszedł z wschodniego wybrzeża. Wynikało to z ich obaw o własne kariery zawodowe, a zwłaszcza o awans do bardziej znanych agencji prasowych. Nastąpił klasyczny przypadek potępienia przez związek.

Co gorsze, niezłomny do tej pory wydawca Webba, również go potępił i opublikował w Mercury News artykuł redakcyjny, w którym starał się udowodnić, że jakość twierdzeń Webba zawartych w cyklu artykułów „Mroczne przymierze” byławątpliwa. Z jego wstępniaka wyraźnie wynikało, że to, co zostało powiedziane, wcale nie zostało powiedziane. Orwell nazywał to „podwójną mową”.

Za karę, że się odważył powiedzieć prawdę, przeniesiono Webba do filii biura Mercury News w małym miasteczku z dala od centrali. Webb zatrzymał tę pracę lub raczej swego rodzaju wegetację. Trudno mieć o to do niego pretensję, zwłaszcza że miał na utrzymaniu rodzinę. W zaistniałej w mediach sytuacji raczej nie mógł liczyć na znalezienie pracy gdzie indziej. Wydawca zatrzymał go w pracy, lecz mimo to zasługuje na potępienie za to, że ograniczył wolność wypowiedzi dziennikarza, ulegając presji.

Niektórzy byli koledzy Webba awansowali na wyższe i lepiej płatne stanowiska w upragnionych ogólnonarodowych agencjach informacyjnych. Mogli tam pisać, co się im tylko podobało, pod warunkiem że ich artykuły nie dotyczyły niczego, co było niewysławialne. Bez niezależnej i odważnej Czwartego Władzy (prasy) nie ma obrony przed subtelną i nieustępliwą kampanią zmierzającą do zdławienia demokracji we wszystkich jej aspektach z wyjątkiem nazwy.

Kiedy Webb zabierał się do swojego mającego wywołać trzęsienie ziemi dochodzenia, był nieświadomy ogromnego zagrożenia, jakie stworzył establishmentowi z kręgów bezpieczeństwa narodowego i polityki. Jego artykuły ujawniły złowrogą politykę, której początek sięga II wojny światowej – tajną kontrolę sprawowaną przez rząd Stanów Zjednoczonych nad przemysłem narkotykowym w skali globalnej, która trwa od dziesięcioleci. Była to jedna z tych wielkich, niemożliwych do przełknięcia tajemnic, którą tajny rząd stara się zachować w tajemnicy. Jest jeszcze wiele innych tego rodzaju tajemnic.

http://www.scribd.com/doc/26906939/Nexus-06#open_download

CIA HANDLUJE NARKOTYKAMI

Tagi

, , ,

Mike Rupper, wydawca biuletynu „Ivan the Wilderness”, ujawnia tajemnice CIA:

Pieniądze pochodzące z handlu narkotykami są nieodłącznym elementem amerykańskiej gospodarki. Tak było zawsze. Tak samo było z Brytyjczykami, którzy wprowadzili w XIX wieku opium do Chin, aby sfinansować trójstronny handel z British East India Company. CIA sprzedała trochę narkotyków w czasach Contras (wojna w Nikaragui), żeby finansować tajne operacje, w które nie chciał się angażować Kongres. CIA handluje narkotykami od początku swojego istnienia – od ponad 50 lat, łącznie z okresem, kiedy nie nazywała się jeszcze CIA. 250 miliardów dolarów uzyskiwanych co roku z nielegalnego handlu narkotykami, wyprane przez amerykańską gospodarkę przynosi zyski Wall Street, centrum finansowego USA. To jest przyczyna, dla której CIA skutecznie prowadzi zakazany handel narkotykami z korzyścią dla Wall Street.

Tuż przed wojną Contras (w Nikaragui), powiedzmy w roku 1979, spożycie kokainy w USA wynosiło około 50 ton rocznie. W roku 1985 było to już 600 ton. Obecnie nadal spożywamy 550 ton kokainy rocznie. Zdarzało się, że handlarz narkotyków z Kolumbii dzwoni do General Motors i kupuje tysiąc samochodów terenowych, a GM pyta, skąd są te pieniądze?… Philip Morris (bo to właśnie o nim mowa) jest teraz oskarżony przez 28 kolumbijskich prowincji (odpowiednik stanu) o przeszmuglowanie do Kolumbii papierosów Marlboro o wartości dwóch miliardów dolarów i przyjęcie zapłaty w pieniądzach pochodzących z handlu kokainą. Te pieniądze spowodowały nagłą zwyżkę kursu akcji Philip Morrisa na Wall Street, tak samo General Electric, to wszystko jest udokumentowane przez Departament Sprawiedliwości USA.

Tak więc Agencja włączając się w handel narkotykami miała na celu zdobycie nielegalnej gotówki, ruchomego kapitału, który daje temu, do kogo trafi, nieuczciwą przewagę na rynku.

Proszę rozważyć taką sprawę: Joseph McNamara, były szef San Jose z Instytutu Hoover na Uniwersytecie Stanforda ujawnił kilka wiele mówiących liczb. W roku 1972, kiedy prezydent Richard Nixon rozpoczął wojnę z narkotykami, roczny budżet federalnych agencji zajmujących się pilnowaniem przestrzegania prawa wynosił 110 milionów dolarów, a mimo to w kraju jest jeszcze więcej narkotyków. Są tańsze i znacznie silniejsze w działaniu od tych z roku 1972. To świadczy o tym, że dzieją się jeszcze inne rzeczy.

Narkotyki można postrzegać na wiele różnych sposobów. Dla Brytyjczyków… wprowadzenie opium do Chin było tylko środkiem, a nie celem. Chiny były wtedy jednolitą kulturą. Gdy Brytyjczycy… przybyli tam, byli uważani za barbarzyńców. Chińczycy nie chcieli mieć z nimi nic wspólnego. Nie chcieli oddać im swojej herbaty, nie chcieli też oddać im swojego jedwabiu. W końcu Brytyjczycy… nie mogąc dostać tego, czego chcieli, udali się do Indii, założyli u stóp Himalajów plantacje maku i wyprodukowane z niego opium szmuglowali do Chin.

W ciągu stu lat udało im się zmienić Chiny ze zjednoczonego kraju o jednolitej kulturze w zbiorowisko samozwańczych generałów walczących ze sobą o pierwszeństwo w handlu narkotykami.

Jeśli spojrzy się na to, co się działo w Południowym i Centralnym Los Angeles w latach osiemdziesiątych, to dostrzeże się ten sam schemat – nic się nie zmieniło.

Jeśli chodzi o narkotyki, mogę o nich mówić z różnych punktów widzenia. Jestem nie tylko byłym policjantem wydziału narkotykowego LAPD, ale również byłym alkoholikiem, który od 17 lat służy innym pomocą w wychodzeniu z tego nałogu. Służyłem w radzie dyrektorów Narodowej Rady ds. Alkoholizmu. Alkohol też jest narkotykiem. Napisałem ponad 35 artykułów do „Journal of Drug and Alcohol Dependence” na temat leczenia uzależnień i wychodzenia z nałogu. Problem z narkotykami polega na tym, że czego by się nie zrobiło, ludzie i tak będą popadać w uzależnienie. W każdej populacji zawsze pewien procent ludzi będzie uzależniony.

I co zrobiła Agencja? Poprzez instytucje takie jak Korporacja Rand i Instytut Neuropsychiatrii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles oraz liczne badania uniwersyteckie które sponsorowała, CIA zaangażował się w badania farmakologiczne, aby dowiedzieć się, który z narkotyków uzależnia najsilniej i najszybciej. Na przykład w latach 1978-1979, na długo przed epidemią kokainy w USA, naukowcy z Instytutu Neuropsychiatrii Uniwersytetu Kalifornijskiego, z których część, jak choćby Louis Jolly West, była bardzo blisko związana z programem MKULTRA, prowadziła badania w Ameryce Południowej, gdzie krajowcy palą basuco, które ma takie samo działanie jak kokaina crack. Uzależnienie to było tak silne, że nawet po wykonanej lobotomii, ludzie ci nadal palili basuco, czy też paste, jak się to nazywało w Kolumbii. CIA wedziała o tyn, bowiem Instytut Neuropsychiatrii i Korporacja Rand przekazały jej te dane.

Tak więc CIA, już w roku 1980 dokładnie wiedziała, jakie będą skutki wprowadzenia cracku na ulice.

W maju 1998 roku opublikowaliśmy w moim biuletynie „From the Wilderness” artykuł napisany przez Catherine Austin Fitts, byłą zastępczynię sekretarza Wydziału Budownictwa Mieszkaniowego i Rozwoju Urbanistycznego. Otóż w sierpniu 1996 roku sporządziła ona pewną mapę – było to w tym samym czasie, kiedy w San Jose Mercury News ukazała się opowieść Gary’ego Webba. Mapa ta obejmowała Południowe i Centralne Los Angeles i przestawiała domy i mieszkania z obciążoną hipoteką albo pozbawione prawa wykupu zastawu. Przyglądając się wszystkim tym obciążonym hipotekom, można było dostrzec, że znajdują się one dokładnie tam, gdzie panowała epidemia cracku. Patrząc na te dane Wydziału Budownictwa Mieszkaniowego i Rozwoju Urbanistycznego nie trudno było zauważyć, że w latach osiemdziesiątych tysiące należących do klasy średniej ciężko pracujących afroamerykańskich rodzin straciło z powodu hipoteki swoje domy. Dlaczego? Na ulicach co rusz wybuchały strzelaniny, a więzy sąsiedzkie zostały zniszczone, za ścianą zamieszkali narkomani, czyjeś dzieci lądowały w więzieniu i musiał się on wyprowadzić. Dom, za który ktoś zapłacił 100,000 szacowano teraz na 40,000, ponieważ nikt nie chciał go kupić. Musiał stamtąd szybko uciekać, a ponieważ nie mógł sprzedać domu, często porzucał go. Przeprowadzone przez Catherine badanie wykazało, że zaraz po epidemii cracku pojawił się ktoś…, kto kupił tysiące domów za 10-20 procent ich wartości.

Jest to często praktykowany przez rządzące elity model ekonomiczny: użyj pieniędzy biedaków, aby ukraść ich własną ziemię. Ktoś… sprawia, że biedacy wydają pieniądze na kupno narkotyków, dzięki tym pieniądzom dostarcza się im jeszcze więcej narkotyków rujnujących ich majątki i własność którą potem można ukraść. Takie rzeczy działy się nie tylko w Los Angeles, ale i w Washington Heights w Nowym Jorku. To wszystko zostało udokumentowane przez wybitnego naukowca, profesora Johna Metzgera z Uniwersytetu Stanowego w Michigan, który jest jednym z moich prenumeratorów. Ma doktorat z planowania urbanistycznego. Było to również omawiane w raporcie Komisji Kernera w roku 1967 po zamieszkach w Detroit, w którym przedstawiono politykę rządu USA, zgodnie z którą mniejszości etniczne nie mogą stanowić więcej niż jedną czwartą populacji ubogich dzielnic miejskich. Nazwali to „rozproszeniem przestrzennym”… Tak więc plan ma na celu dosłownie zabijanie, rabowanie… Wszyscy znamy to już z historii… „Zabić Indianina, zabrać ich ziemię, zabrać bogactwo”. Nieporozumieniem jest przekonanie, że całą tę kokainę czy crack spożywali tylko Afroamerykanie. Biali konsumowali niemal tyle samo cracku co oni, oczywiście w odniesieniu do całkowitego spożycia.

Możliwe nawet, że biali spożywali więcej kokainy niż Afroamerykanie, tyle że w postaci proszku. To, co widziałem, to były rozmyślne działania Agencji lub związanych z nią organizacji mające na celu upewnienie się, że duże ilości kokainy lub cracku trafia do ubogich dzielnic Los Angeles. To wszystko było pod ochroną. A to co widziałem w LAPD, było jawną współpracą między oddziałami lokalnej policji i CIA.

Pierwszy raz werbowali mnie, kiedy byłem na ostatnim roku na UCLA. Agencja zaprosiła mnie do Waszyngtonu, gdzie powiedzieli mi: „Mike, chcielibyśmy, żebyś został oficerem CIA. Pracowałeś już trzy lata jako stażysta w LAPD, pracowałeś dla szefa, twoja rodzina pracuje w CIA, twoja matka jest w NSA. Chcielibyśmy, żebyś wrócił do LAPD i żeby twoja praca gliniarza była tylko przykrywką„.

Właśnie tak działa Agencja. Udokumentowaliśmy to w Nowym Orleanie, Nowym Jorku i wydziałach policji w całym kraju. Widziałem miejsca, w których CIA po cichu współpracował z miejscowymi agencjami, aby chronić swoje operacje narkotykowe. To jeden z powodów, dla których muszą to robić. To eliminuje konkurencję.

Czy ludzie, którzy po przeszkoleniu w CIA idą pracować pod przykrywką oficera policji, są z gruntu nieuczciwi? Robią to dla pieniędzy, czy też naprawdę wierzą, że może być z tego jakiś pożytek?

Rozmawialiśmy kiedyś o Lennym Horowitzu i jego wielkiej książce „Emerging Viruses”. Użył w niej jako motta pewnego cytatu. Jest to do dziś jeden z moich ulubionych cytatów. Jego autorem jest Aleksander Sołżenicyn. Otóż powiedział on, że aby ludzie mogli czynić zło, muszą najpierw uwierzyć, że to co robią, jest dobre, inaczej nie mogliby tego robić.

Nie każdy, kto pracuje w jakimś lokalnym wydziale policji i jest powiązany z CIA, jest od razu jego kadrowym oficerem. Agencja często posługuje się pracownikami kontraktowymi. Zwracają się do różnych ludzi z jakąś specjalnością wojskową i wynajmują ich do pracy na swoją rzecz. Inni są tylko pracownikami kontraktowymi i sami siebie oszukują. A łatwo jest uwierzyć – to jeden z najgorszych ludzkich grzechów – że jeśli zarabia się te wszystkie pieniądze i ma się władzę, to robi się to dla słusznej sprawy. Jest w tym pewien element złudzenia, który staje się szczególnie niebezpieczny, gdy ktoś próbuje mu zaprzeczyć.

http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=453

Hello world!

Welcome to WordPress.com. After you read this, you should delete and write your own post, with a new title above. Or hit Add New on the left (of the admin dashboard) to start a fresh post.

Here are some suggestions for your first post.

  1. You can find new ideas for what to blog about by reading the Daily Post.
  2. Add PressThis to your browser. It creates a new blog post for you about any interesting  page you read on the web.
  3. Make some changes to this page, and then hit preview on the right. You can alway preview any post or edit you before you share it to the world.